Nie ponosimy odpowiedzialności za treści nadsyłane przez użytkowników w portalu.

Uzależnienie od automatów

Smutne historie miłosne prawdziwe historie i wiele innych

Mam 25 lat. Mieszkam z mamą, rodzice są po rozwodzie. Ojciec się nami nie interesuje. Bardzo długo nie czułam, że mam jakiś problem. Wydawało mi się, że mam jedynie jakąś swoją pasję. Nie widziałam w tym nic złego. Z resztą do końca nadal nie widzę. Problemem jest dla mnie jedynie to, że nie wiem skąd mam brać kasę. Moja matka zadaje coraz więcej pytań i boję się, że już coś podejrzewa. 

Ale od początku - zaczęło się niewinnie - od wygranej. Wygrałam trochę na automatach. Pierwszy raz zagrałam z ciekawości jeszcze w liceum. Byłyśmy większą grupą na wagarach. Spodobało mi się to. Gdy wygrywałam czułam się panią swojego losu, jak przegrywałam czułam, że za chwilę się odegram. A jeśli nie za chwilę to za dzień, może dwa. Najpierw grałam o mniejsze kwoty. Starczało kieszonkowe i jakieś pieniądze wydębione od matki na kserówki, czy kanapki do szkoły. 

Na studiach zaczęłam grać już o większe pieniądze. Potrafiłam przegrać całe stypendium. Teraz jak mi zabraknie moich pieniędzy, a nie mam za co się odegrać po przegranej, podbieram matce pieniądze z portfela. Trochę głupio się z tym czuję, jak jakaś małolata, ale co mam zrobić?! Zdarza się, że mama czasem zorientuje się, że miała więcej pieniędzy ale wtedy wmawiam jej, że znowu pewnie zapomniała, że na coś wydała. Nie wiem już co mam robić. Nie umiem przestać grać. Tym bardziej, że wiem, że mogę wygrać bardzo dużo i odegrać te wszystkie przegrane pieniądze. Na pewno następnym razem wygram dużo. Tylko, że coraz ciężej mi z tymi kłamstwami. Czuję się trochę tak, jakbym była w niewoli. Wiem, że nie powinnam tak się zachowywać. Nie czuję się z tym komfortowo, ale nie umiem przestać. Boję się, że jestem uzależniona…

 

Brak głosów