Casanova

Casanova - opowiadania o seksie 18

Nazywam się Mateusz i postanowiłem opisać tu część mojego życia, aby uświadomić wam, kobietom, że wcale nie jesteście takie idealne. Że nie tylko faceci to świnie. A przy okazji dowiecie się jaki ze mnie facet idealny. Do łóżka. Tak, to brzmi jak przechwałki, ale kto mi zabroni? 

Prowadzę dosyć wygodne życie. Mam pieniądze, mam dom i dobry samochód. Nigdy mi niczego nie brakowało i nie zapowiada się, żeby miało to się zmienić. Mam też przyjaciół i mnóstwo dziewczyn, a to one tu odegrają główną rolę. W sumie ta historia nie ma na celu kogoś obrażać czy poniżać. Po prostu chce się z wami podzielić moimi podbojami. Choć w sumie nie był to żaden wielki wyczyn. Jestem przystojny i bogaty, czyli w oczach niektórych kobiet ideał. Same się do mnie garnęły. A ja je przyjmowałem z otwartymi ramionami, bo przecież nie zostawię potrzebującej kobiety za drzwiami. A zdarzyła się kiedyś sytuacja, że miałem problem je zamknąć. No ale to wszystko przez tę dziewczynę…

Dzwonek do drzwi. Idę otworzyć, a za nimi stoi ona. Długowłosa blondynka w zwiewnej, białej sukience i czarującym uśmiechu na twarzy. Jak jej było na imię…? A, Monika. Nim zdążyłem ją zaprosić do środka, ona przekroczyła próg i rzuciła mi się na szyję. Zaczęła całować namiętnie i bez opamiętania. Rękami szukała guzików mojej koszuli. Nie potrafiłem się od niej uwolnić nawet na chwilę, aby zamknąć drzwi. W końcu udało mi się je popchnąć nogą i się zamknęły, ale Moniki to nie interesowała, bo ciągle zajmowała się moją koszulą. Przeszliśmy do sypialni, a ona wtedy rzuciła mnie na łóżko, a sama zaczęła zrzucać z siebie po kolei wszystkie rzeczy. Ja w międzyczasie bardzo sprawnie pozbyłem się moich ubrań, żeby ona nie musiała się już tak męczyć. Rzuciła się na mnie jak lwica na zwierzynę. Usiadła na mnie i zaczęła mnie ujeżdżać. Dałem jej się pobawić, ale przecież nie pozwolę jej być górą. Zrzuciłem ją z siebie i położyłem na brzuchu, a następnie wyciągnąłem jej tyłek ku górze. Jedną ręką trzymałem ją za tyłek, a drugą blokowałem przy szyi, aby się nie wymknęła. Wszedłem w nią gwałtownie, aż jęknęła. Za każdym razem, gdy chciała się wymknąć, dostawała klapsa. Nie pozwoliłem jej się wydostać, dopóki nie skończyłem i jej i siebie. Choć chyba jej to nie przeszkadzało, bo została do jutra “ukochana” jak nigdy… W międzyczasie niewiele się rozmawia… Oboje wiemy dlaczego to robimy i jak to wygląda. A ona nie jest jedyna…

Wiele kobiet, które raz przekonały się o moich możliwościach, często do mnie wraca. Dajanę poznałem na pewnej imprezie, która w końcu zakończyła się u mnie. Ostatnio też mnie odwiedziła, bo było jej smutno. Użalała się na swojego faceta, który nie poświęca jej wiele czasu, a w łóżku wcale się nie stara. Wyznała mi, że bardzo jej brakuje naszych rozmów. Więc sobie porozmawialiśmy całą noc, ale ta rozmowa ograniczała się głównie do jęków… Muszę przyznać, że Dajana jest moją ulubioną kompanką do rozmów, bo jesteśmy dosyć zgodni. Najczęściej zaczynamy od kanapy, a ostatnio zdarzyło nam się nawet zrzucić kieliszki ze stołu i rozmawiać na nim. Potem często przechodzimy na podłogę, gdzie leży grzecznie z twarzą przyciśniętą do dywanu i jęczy z rozkoszy “rozmowy”. Tak, lubimy rozmowy na podłodze. Kiedyś to ona mnie związała i próbowała przygnieść mnie swoimi argumentami, ale szybko się wyswobodziłem i pokazałem jej, kto tutaj tylko i wyłącznie może wygrać dyskusję… Tak, rozmowa jest moją mocną stroną. 

Póki co czerpię z tego głównie przyjemność, a może powinienem zarabiać? Eh, nie… Wystarczy mi satysfakcja. Jak chcecie, możecie mnie za to szykanować, ale nie jestem lepszy niż niektóre z was. Mówicie, że dla was liczą się jakieś wartości i w ogóle, a one wszystkie dobrze wiedziały, że u mnie nie znajdą żadnych wartości, po prostu dobry seks. Że ktoś je w końcu porządnie zerżnie. I niektóre są w stanie dla tego porzucić nawet takie wartości jak wierność. Chyba coś tu jest nie tak. Ja przynajmniej nie kryję się z niczym i nie udaję świętego. A wy, kobiety, spójrzcie w końcu na siebie i ustalcie, czego tak naprawdę chcecie. 

Jeśli podoba Ci się ta historia, podziel się nią! Udostępnij na Facebooku i Google+