Seks w samochodzie

Seks w samochodzie

Pomyślałam, że podzielę się z wami jakąś cząstką mnie, a nawet nie jakąś, a tą najbardziej intymną. Powszechnie temat seksu uważany jest za tabu, a to przecież normalna rzecz. Choć tą normalną rzecz można lekko urozmaicać i dodawać jej pikanterii, zarówno ze smakiem, jak i perwersyjnie. Aby na początku rozwiać wszelkie wątpliwości, ja perwersji nie krytykuję, ale również nie praktykuję. Ja chcę napisać kilka słów o czymś, co od niedawna uwielbiam, a mianowicie o seksie w samochodzie. 

Powszechnie znaną i podstawową pozycją jest “misjonarz”. Swoją drogą, ciekawa nazwa dla pozycji seksualnej… Tak naprawdę od tego się zaczyna i na tym się kończy, gdy na starość nasze stawy nie wytrzymują zbyt wiele ;) Na dłuższą metę ta pozycja robi się nudna. trzeba zacząć coś urozmaicać. Oczywiście nie mówię, że należy całkowicie porzucić tę przyjemną pozycję, bo ma ona wiele plusów, ale żeby próbować czegoś nowego. Do takiego też wniosku doszliśmy z moim chłopakiem, ale wtedy jeszcze nie mieliśmy na myśli seksu w samochodzie. Urozmaicaliśmy łóżko, a samochód wyszedł dość przypadkowo…

Czytaj też: Ta jedna noc

Był ciepły letni dzień i wybraliśmy się z moim chłopakiem do znajomych na Mazury. Jechaliśmy tam pierwszy raz, więc postanowiliśmy skorzystać z GPSu. Jako że było ciepło, miałam na sobie zwiewną, zieloną sukienkę i sandałki. Jechaliśmy jeszcze wtedy jego starym audi a6. Jedziemy ucieszeni, że w końcu zobaczymy naszych starych znajomych i nagle lądujemy w lesie. Patrzymy na GPS, potem na siebie i nic z tego nie rozumiemy. Już sobie pomyślałam, że nic, po prostu zawrócimy, gdy spojrzałam w oczy mego lubego. Patrzyły na mnie tym wzrokiem, który dobrze znałam. Pomyślałam, że jesteśmy w lesie, więc nikt nas nie zobaczy. Uśmiechnęłam się niegrzecznie i zaczęłam przechodzić na tylną kanapę. Gdy byłam w połowie drogi, Łukasz chwycił mnie za udo i ruszył ku górze. Podrażnił się ze mną chwilę i dał mi klapsa. Usiadłam na tylnym siedzeniu i czekałam na niego. On natomiast nachylił się i zdjął mi majtki.

Następnie przyszedł do mnie i położył mnie na kanapie. Pomyślałam wtedy, że na szczęście ten samochód jest duży… I na szczęście ubrałam sukienkę, bo teraz nawet nie musiałam jej ściągać. Potem już nie myślałam o niczym, bo poczułam jego język i zaczęłam zatracać się w rozkoszy. Potrafi tym językiem wyczyniać cuda… Już myślałam, że tak to się skończy, ale nie skończył. Usiadł, zsunął spodenki i zaprosił mnie do siebie. Usiadłam na nim i poczułam go w środku. Z zewnątrz wyglądało to jak gdyby nigdy nic, bo oboje teoretycznie ubrani, ale w nas był ogień. Nasze usta złączone w pocałunku i powolne, delikatne ruchy, które z czasem stawały się coraz szybsze, dorównując naszym oddechom.

Czytaj też: Casanova

Nie wiem co tak działało, ale sprawiło, że był to wtedy najlepszy seks od pewnego czasu. Zgrzani wróciliśmy na nasze miejsca i jak gdyby nigdy nic zaczęliśmy szukać drogi. Czasami spotykały się nasze spojrzenia i w naszych oczach widzieliśmy, że to będzie miało miejsce częściej. W końcu dotarliśmy na miejsce. Z małym opóźnieniem, no ale powiedzieliśmy prawdę, że się zgubiliśmy. Oczywiście bez szczegółów. Nie lubię się spóźniać, ale wtedy było warto.

Ten urlop spędziliśmy miło, czasami wymykając się na przejażdżki samochodowe… Oj, lubimy błądzić po lesie. Gdy jest ciepło wychodzimy też zaczerpnąć świeżego powietrza… Na masce jego samochodu. Od tamtego czasu wypróbowaliśmy już kilka jego samochodów i śmiejemy się, że możemy zrobić ranking, który samochód nadaje się najlepiej do seksu… W sumie, każdy z nich miał jakieś swoje plusy. Nie liczy się samochód, a osoba, z którą się kochasz. Szczerze mówiąc, czuję jakby ta zmiana w naszym życiu erotycznym wzmocniła nasz związek. A seks w samochodzie stał się moim ulubionym… 

Jeśli podoba Ci się ta historia, podziel się nią! Udostępnij na Facebooku i Google+