Seks-zabawy

Seks-zabawy

Jestem szczęśliwą singielką już od dłuższego czasu. Mój wybór, chyba jeden z najlepszych. Moje wszystkie koleżanki rozpaczliwie szukają “drugiej ołówki” tak jakby bycie samej było karą czy coś. Nie potrafią docenić tego, czym jest wolność. Prawda, ja też mam czasem takie dni, gdy chciałabym mieć kogoś blisko mnie, aby się przytulić czy pooglądać razem film, ale wtedy musi wystarczyć mi mój kot. Może kiedyś się ustatkuję, ale póki co wybrałam dosyć przygodne życie, którego skrawek odkryję dla was. 

Mieszkam sama w małym mieszkanku w niewielkim mieście. Znajomych mam rozrzuconych po okolicy, ale staramy się widywać jak najczęściej. Czasem idziemy do klubu, ale na szczęście rzadko, bo nie lubię takich imprez. Jestem typem domatora, więc preferuję imprezy w małym gronie. Paru moich dobrych znajomych, z którymi się widywałam najczęściej wyjechało do pracy zagranicę. Chcieli mnie zabrać, ale ja lubiłam moją pracę tutaj. Jestem kelnerką w pewnej kawiarni w centrum i wbrew pozorom wcale nie zarabiam mało, więc nie widziałam sensu w wyjeździe. Jako że zostałam, a oni wyjechali miałam dużo wolnego czasu. Przez przypadek wpadłam na pomysł, żeby założyć konto na portalu randkowym. 

Czytaj też: Seksowny wypad

Tak więc wieczory zaczęłam spędzać przed laptopem. Nie, nie szukałam faceta na całe życie. Szukałam zabawy, rozrywki… Oczywiście nie z pierwszym lepszym i nie na pierwszej randce. Postanowiłam się trochę pobawić i może wykorzystać, ale nie robić im nadziei. Aż taka wredna nie jestem. Na profilu miałam zaznaczone, że nie szukam stałego związku.  Z każdym potencjalnym kandydatem spotykałam się kilka razy, żeby poznać gościa. Poza tym musiałam wybadać, czy nie jest żonaty. Na zabawy z żonatym bym sobie nie pozwoliła.  Chodziliśmy do kina czy restauracji, zanim podejmowałam taką wewnętrzną decyzję, czy się nadaje czy też nie. Zdarzyło się kilku naprawdę wartych mojej uwagi, więc kilka słów o nich się tu znajdzie. 

Pierwszy nie wydawał mi się zbyt interesujący na pierwszy rzut oka, ale postanowiłam dać mu szansę w realu. Spotkaliśmy się raz, drugi i w końcu zyskał na wartości. Uznałam, że chętnie poznam go bliżej. Poszliśmy do mnie, piliśmy wino, oglądaliśmy film… I wino zaczęło działać. Najpierw niepozornie położył mi dłoń na moim udzie. Czekałam na ciąg dalszy. Brak reakcji odebrał jako pozwolenie, więc tą samą dłoń przesunął ku górze i włożył mi ją pod bluzkę sunąc ku moim piersiom. Odwróciłam twarz ku niemu i zaczęliśmy się całować. Był w tym dobry… Szybkim ruchem pozbył się mojej koszulki, a następnie spodni. Był napalony. Wziął mnie na ręce i następnie posadził sobie na kolanach. Zdjął mój stanik i zaczął całować mnie po piersiach, lizać je i ssać. To jedna z moich największych stref erogennych, więc trafił w dziesiątkę. Następnie posadził mnie na kanapie, zerwał majtki, rozszerzył nogi i zaczął lizać. Jego język poruszał się tak zgrabnie i wprawnie, że nie potrzebowałam wiele czasu, by dojść. Teraz on się rozsiadł i kazał zająć się jego naprężonym “przyjacielem”.  Ok, nie miałam na to ochoty, bo z reguły wolę brać niż dawać, ale kultura wymagała się odwdzięczyć :)

Czytaj też: Zakazana miłość, zakazany seks

Poradziłam sobie z nim w kilka minut i potem on znów zajmował się mną. Dosyć szybko wrócił do pełni sił i przeszliśmy do konkretów (z zabezpieczeniem). Szczerze mówiąc, nie bawiliśmy się w miłość i uczucia. Było tak, jak lubię najbardziej, czyli od tyłu. Po wszystkim po prostu się rozstaliśmy, oboje zadowoleni.  Kolejny od razu zwrócił moją uwagę. Wysoki brunet o orzechowych oczach i dobrze zbudowanym ciele. Obrałam go sobie na cel. Jako że sama jestem dość atrakcyjna, to zdobycie go nie sprawiło mi większego problemu. Jego postawa wobec przedstawionej sytuacji była taka sama, więc to co zaszło było tylko kwestią czasu. A nastąpiło to po dwóch randkach u niego tym razem. W saunie… Jego ciało prezentowało się niesamowicie rozświetlone kropelkami potu na skórze. Jako że sauna nie jest najwygodniejszym miejscem, zrobiliśmy to na stojąco. Okazał się nieziemskim kochankiem, więc ciągle utrzymuję z nim kontakt. 

Tak, uważacie mnie za pannę lekkich obyczajów, ale ja nie widzę problemów w tym co robię. Oboje jesteśmy wolni, oboje potrzebujemy chwil bliskości, ale bez zobowiązań. Pewnie myślicie czy wśród tych wszystkich facetów nie znalazł się ten odpowiedni, czy się nie zakochałam. Nie, żadnego nie obdarzyłam prawdziwym uczuciem. Zakochałam się tylko w kilku ciałach i możliwościach w łóżku. Postanowiłam się tym z wami podzielić, ale nie potępiajcie mnie za wolność i zabawę.

Jeśli podoba Ci się ta historia, podziel się nią! Udostępnij na Facebooku i Google+