Seksowny Dzień Kobiet

Seksowny Dzień Kobiet

Dzień Kobiet. Nasze święto. Tego dnia postanowiłam wyglądać oszałamiająco dla mojego mężczyzny. Jako że to takie nasze święto, oczekiwałam, jak każda chyba, jakiegoś prezentu. Niby najlepszym prezentem jest mój mężczyzna sam w sobie, ale jakieś drobiazgi każdy lubi dostawać. Jak to zabiegany facet - zapomniał… Nie przyniósł żadnych kwiatów ani czekoladek, ale udowodnił, że sam w sobie może być prawdziwym prezentem… 

Cały dzień czyniłam przygotowania na powrót mojego faceta. Fakt, to on powinien sprawić mi niespodziankę i obsypać łóżko różami czy inne takie, ale tak się złożyło, że to ja miałam dzień wolny w pracy… Postanowiłam więc być przepiękna w dniu mojego święta. Stwierdziłam też, że nie będę się zachowywać jak księżniczka i ugotuję obiad… Jemu też się coś należało. Oczywiście kupiłam sobie nową sukienkę, czerwoną i seksowną. Obiad gotowałam w przerwach pomiędzy domowymi zabiegami kosmetycznymi. Kobieta potrafi, co nie? Więc w to święto jak najbardziej należy nam się docenienie… Wracając do tematu: wszystko było gotowe na piętnastą, czyli godzinę powrotu mego mężczyzny z pracy. Obiad stał w garnkach, a ja w mojej seksownej sukience czekałam na Kamila. Zadzwonił dzwonek. Specjalnie zamknęłam drzwi, abym musiała je mu otworzyć. Otwieram i patrzę na mojego faceta. On patrzy na mnie jakimś dzikim wzrokiem. W rękach trzymał tylko teczkę, więc ogarnęło mnie rozczarowanie. Zapomniał… 

Nie dałam rady dłużej o tym myśleć, bo Kamil przekroczył próg i zaczął mnie całować. Namiętnie i bez precedensu. Przycisnął mnie do ściany i dłońmi zaczął  błądzić po moim ciele. Potem wziął mnie do kuchni, stanął przy stole, obrócił mnie i oparł o stół. Ręce wziął mi do tyłu i spiął paskiem od spodni. Podciągnął moją sukienkę i zdjął mi majtki. (Też kupiłam sobie nowe, koronkowe, ale wątpię czy zwrócił na to uwagę…) Rozstawiłam nogi szerzej, aby miał lepszy dostęp. Myślałam, że wejdzie we mnie od razu, ale poczułam jego języczek… Drażnił się ze mną smyrając mnie nim po udach, pośladkach… Zbliżał się do puntu docelowego, ale zaraz zawracał. A ja byłam już bardzo gotowa i tylko czekałam, aż mnie dotknie tam gdzie chcę. Nic takiego nie nastąpiło, ale po sekundzie przerwy poczułam jak wszedł we mnie głęboko… Rozdrażniony wulkan eksplodował i poczułam jak zalała mnie fala przyjemności… Przy finiszu nie potrafiłam już ustać na nogach i opadłam w ramiona Kamila.

Wtedy on zaniósł mnie na łóżko, rozebrał i zaniósł do wanny. Wzięliśmy wspólną kąpiel. Wanna nie należała do tych największych, ale zmieściliśmy się tam we dwoje. Ja zbierałam siły, a on mnie mył. Sunął dłońmi od piersi, po tyłek… Znowu zaczął doprowadzać mnie do szaleństwa… Nie dał mi odetchnąć… Wiedział, że uwielbiałam nasze zabawy w wannie. Po kąpieli myślałam, że to już koniec, bo nawet zrobiłam się nieco głodna, ale Kamil nie dał mi o tym myśleć. Po osuszeniu się ręcznikami wylądowaliśmy w sypialni. Rzucił mnie na łózko, rozchylił nogi i zaczął lizać. Jego język wił się, ślizgał, smyrał i wchodził. Urządził mi prawdziwe tornado i sprawił, że dotarłam na Mount Everest… Chyba nawet straciłam kontakt ze światem na sekundę… On był po prostu niesamowity w tym co robił ze mną.

I tak w nieskończoność do dwudziestej. On chyba też już był głodny, więc zjedliśmy obiad na kolację. Kamil przyznał się, że zapomniał kupić prezent i powiedział, że gdy mnie zobaczył w tym stroju, to już wiedział, jak mi to wynagrodzi. Pięć godzin seksu i niezliczona ilość orgazmów to chyba godna rehabilitacja zapominalstwa… Także nie tylko kwiaty czy czekoladki są dobrym prezentem na Dzień Kobiet. To taka lekcja dla facetów, jak wybrnąć z sytuacji, gdy zapomni się o prezencie. Sami możecie być świetnym prezentem, jak tylko się postaracie.