Seksowny wypad

Seksowny wypad

Przeżyłam ostatnio niesamowitą rzecz i bardzo chętnie podzielę się tą historią. Wszystko miało miejsce w Australii, w przepięknej scenerii z udziałem świetnego faceta. Ale wszystko od początku.

Po technikum gastronomicznym wyjechałam na staż do Sydney. W czasie tego stażu poznałam pewnego Australijczyka. Wysoki i postawny blondyn o szmaragdowych oczach. No kurczę ideał w moich oczach… Zaczęliśmy coraz częściej gadać i w końcu się spotykać. To była nareszcie osoba, która odpowiadała moim preferencjom. Bo niby mówi się, że nie można mieć wszystkiego; że albo uroda, albo dobry charakter i inteligencja. Otóż on jest wspaniałym dowodem na to, że można to doskonale łączyć. Pomyślałam, że uśmiechnęło się do mnie szczęście nareszcie, bo miał jeszcze jedną ważną cechę. Był domyślny. Wiedział, czego oczekuję, co sugeruję… Co jest tak rzadko spotykane u faceta jak… no nie mam porównania :)

Czytaj też: Erotyczna rocznica

W każdym razie cały ten okres z nim byłam prawdziwie szczęśliwa. Któregoś wieczoru podjechał swoim motocyklem (ach, motocykliści…) i zabrał mnie na wybrzeże, aby przejść się brzegiem w blasku zachodzącego słońca. Który facet wpadnie na taki pomysł?! No właśnie. Czułam, że jestem szczęściarą. Co jakiś czas dawał mi także jakiś drobny prezencik od serca. Kiedyś nawet dostaliśmy się na dach opery w Sydney i kontemplowaliśmy widoki. Oglądaliśmy głównie siebie nawzajem, bo każde z nas uwielbia ten widok. Dlatego zawsze kochaliśmy się przy świetle, aby móc na siebie patrzeć. Tego dnia ja zapatrywałam się w jego kształtnego “przyjaciela” i i całowałam go czule, żeby go lekko rozdrażnić. Następnie bardzo delikatnie go lizałam to tu, to tam i obserwowałam, jak M (tak go nazwiemy) niemo prosi o więcej.

Lubiłam go tak drażnić, ale nie przetrzymywałam go zbyt długo. Zaczynałam lizać i ssać, a on cicho jęczeć. Macie już doświadczenie z lodami na dachu? Nam się jak widać czasem zdarzało, ale ogólnie prowadziliśmy harmonijne życie. Niestety wszystko jest do czasu…Któregoś dnia dostałam telefon, że mój ojciec miał wypadek i jest w bardzo ciężkim stanie w szpitalu. To zburzyło wszystko, co do tej pory budowałam. Byłam zmuszona opuścić mój raj i wracać do ojca. W kraju okazało się, że mój ojciec został mocno potrącony na pasach i ma złamany kręgosłup w odcinku szyjnym. Będzie potrzebował stałej opieki, bo będzie przykuty do łóżka. Miałam taki rozgardiasz w głowie…

Czytaj też: Wypad na basen

Poinformowałam M o co chodzi i że najbliższy miesiąc spędzę w Polsce. Po miesiącu, gdy stan ojca się ustabilizował, zostawiłam go pod opieką siostry mojej zmarłej mamy i wyjechałam na kilka dni do Australii. Musiałam załatwić parę spraw z M. Postanowiłam zerwać z nim, bo już nie mogłam wrócić na stałe do niego. Nie mogłam zostawić ojca. Jednak gdy go zobaczyłam na lotnisku, to pomyślałam, że to będzie o wiele trudniejsze niż mi się wydawało… Postanowiłam spędzić z nim jeszcze kilka wspaniałych chwil i w ostatnim możliwym momencie powiedzieć mu o mojej decyzji. Tak więc poszliśmy do naszej ulubionej knajpki i rozmawialiśmy. Miałam już ochotę iść do niego i zrzucić z niego jego ciuszki. Stęskniłam się, ale on nie zaprowadził mnie wcale do siebie. Był późny wieczór, a my dotarliśmy do oceanarium. Okazało się, że M ma tutaj kolegę i mogliśmy wejść tam w nocy.

Zwiedzaliśmy tylko z latarką, aby nie zaburzać rybom naturalnego trybu dnia i nocy. Znaleźliśmy się w takim pomieszczeniu zewsząd otoczonemu wodą i rybami. W tym miejscu M wyciągnął z plecaka koc, wino i babeczki. I dużą świecę, którą postawił na podstawce i zapalił. Zrobiła się przyjemna atmosfera. Wypiliśmy wino, zjedliśmy babeczki, a świeca dawała bardzo erotyczne światło. Nie mogąc już dłużej wytrzymać rzuciliśmy się na siebie. Pierwszy raz kochaliśmy się w tak znikomym świetle. M szybko pozbył się moich ubrań i zwinnie wszedł we mnie. Czekałam na to bardzo długo…

Czytaj też: Każde miejsce jest dobre, by uprawiać seks

Jego dłonie błądziły po moim ciele, jakby szukały tego idealnego miejsca. A takiego nie było, bo potrzebowałam ich wszędzie. Kochaliśmy się tak nie wiem ile, ale padliśmy zmęczeni na koc i zasnęliśmy. Wyszliśmy stamtąd przed świtem. To było najpiękniejsze, co mogło mi się wtedy przydarzyć. Seks z niesamowitym facetem w nocy w oceanarium. Nie ukrywam, że nieco utrudniło mi to realizację mojego planu, bo naprawdę czułam, ze go kocham. Niestety nie miałam innego wyjścia. Na lotnisku przed odlotem powiedziałam mu o tym wszystkim. Nie chciał, ale rozumiał moją decyzję. Bardzo chciał, abyśmy się zobaczyli od czasu do czasu, ale ja miałam inną taktykę. Musiałam zapomnieć. 

Niestety nigdy nie zapomniałam. On zawsze będzie w moim sercu i czasem mam ochotę do niego napisać i odnowić kontakt, ale szybko zajmuję się czymś innym. Znalazłam równie wspaniałego faceta i jestem z nim już od roku. Mimo, że nie mam dla niego wiele czasu, bo praktycznie cały zajmuje tata, to jakoś dajemy radę. Układam sobie życie na starych fundamentach, ale tego co spotkało mnie w stolicy Australii nigdy nie zapomnę. Jak dobrze, że człowiekowi zostają chociaż wspomnienia…

Jeśli podoba Ci się ta historia, podziel się nią! Udostępnij na Facebooku i Google+