Weekendowa sex przygoda

Weekendowa sex przygoda

Chciałabym opowiedzieć wam co wydarzyło się na pewnym weekendowym wypadzie z przyjaciółkami. Jednocześnie chciałabym, aby ta historia w pewnym sensie motywacją do działania oraz do tego, abyśmy przestały się ograniczać. My kobiety za dużo myślimy, za dużo się zastanawiamy, a rzadko mamy okazję się przekonać jakie to świetne uczucie, zrobić coś pod wpływem impulsu. Ja właśnie podczas tego weekendu poczułam się wolna, niezależna i szczęśliwa. I to wszystko za sprawą jednego faceta…

Wraz z moimi dwoma najbliższymi przyjaciółkami już w liceum marzyłyśmy o wypadzie na Costa Brava. Plaże, seksowni i opaleni mężczyźni, zimne drinki… Jakiś czas temu na portalu społecznościowym wyskoczyła mi oferta spędzenia weekendu właśnie na Costa Brava w okazjonalnie niskiej cenie. Nie było co się zastanawiać, z promocji wypadało skorzystać. Jako że weekend, to wielkiej szkody w studiach nie robił, to bez obaw ruszyłyśmy w podróż naszego życia. Na miejscu tak jak w naszych wyobrażeniach: słoneczna, piaszczysta plaża, cudowna woda i seksowni mężczyźni. Po dostaniu się do hotelu od razu się przebrałyśmy i ruszyłyśmy na podryw. Jesteśmy niebrzydkie i zgrabne, więc wystarczyło dobrze wyeksponować kształty i rzucać zalotnymi spojrzeniami z domieszką nieśmiałego uśmiechu. Dziewięćdziesiąt pięć procent mężczyzn na to leci. Pozostali to geje. Tak więc rządne flirtu ruszyłyśmy w bój. I wtedy ujrzałam go. 

Wtedy stał się moim celem, myślą przewodnią tego wypadu

Siedział przy barze z kolegami. Pierwszą rzeczą, która mi przeszła przez myśl, była cicha modlitwa, aby nie był gejem.Zaraz jednak uświadomiłam sobie, że skoro nie siedzi z dziewczyną, to spore prawdopodobieństwo, że jej nie ma. Co znowu wzbudziło moje wątpliwości, bo jak tak przystojny, wysoki i dobrze zbudowany chłopak mógł nie mieć dziewczyny? Chyba, że wyznawał taką zasadę jak ona, że wolność jest tak samo piękna jak udany związek, jeśli nie bardziej.  Po zlokalizowaniu celu należało zwrócić na siebie jego uwagę. Postanowiłam ponętnie przejść obok baru  i uchwycić jego spojrzenie. Z bliska wydawał się jeszcze bardziej niesamowity, a gdy uchwyciłam jego spojrzenie wręcz utonęłam w jego oczach. Starałam się nie okazywać nadmiernego zainteresowania i ruszyłam z dziewczynami do wody. Trochę wygłupów, śmiechu i spragnione udałyśmy się do owego baru.

Czytaj też inne: Ta jedna noc

Usiadłyśmy niedaleko, zamówiłyśmy drinki i czekałyśmy. Czułam jego spojrzenie na sobie i byłam bardzo zadowolona z efektów mojej gry. Na ciąg dalszy nie musiałam długo czekać: podszedł, postawił drinka i już rozmawialiśmy. Siedzieliśmy dosyć długo, przyjaciółki też już nawiązały znajomości, lecz mój plan nie został do końca zrealizowany tego dnia, gdyż wypiłam chyba o jeden drink za dużo i nie wiem jak byśmy wróciły do pokoju hotelowego gdyby nie odprowadzili nas ci przystojniacy. Na drugi dzień zaczęłam się zastanawiać jak odnaleźć tego przystojniaka, lecz on zrobił to za mnie. Do pokoju przysłał mi bukiet kwiatów z liścikiem, w którym zapraszał mnie na kolację. Oj, chyba wiedziałam jak to się skończy… Ten dzień spędziłyśmy tylko razem, ale wieczorem nadszedł czas szykowania się. 

Ta magiczna noc

Spotkaliśmy sie w tej restauracji, zjedliśmy, a potem późnym wieczorem poszliśmy się przejść brzegiem morza. Było coś około północy, gdzie nigdzie rysowała się jakaś postać, ale w końcu doszliśmy do pewnego ustronnego miejsca, gdzie plaża nieco się zwężała i ustępowała miejsca większej ilości zieleni. Domyśliłam się, że to pewnie jakaś dzika plaża. Ta bajeczna sceneria tylko wzmagała we mnie ochotę na mojego towarzysza. To samo uczucie chyba i mu towarzyszyło, gdyż stanął za mną, objął mnie jedną ręką, a drugą zaczął pokazywać gwiazdy i opowiadać o nich. Czułam jego oddech na mojej szyi, jego dłoń sunącą po moich biodrach. Zaczął mnie delikatnie całować za uchem. Nie mogłam się oprzeć,  odwróciłam się i zatopiłam w jego ustach. Przyjął je ochoczo i namiętnie. Moje dłonie zatopiły się w jego włosach, zaś jego wędrowały po moim ciele. Zaczęliśmy się wzajemnie rozbierać i gdy byliśmy już całkiem nadzy pobiegliśmy do morza. Kąpaliśmy się nadzy w morzu przy świetle księżyca i w towarzystwie gwiazd odbijających się w tafli morza. Jak w moich najskrytszych snach.

Trzymał mnie mocno w  swoich silnych objęciach, jakby bał się, że zabierze mnie morze. Czułam jego coraz twardsze przyrodzenie tam, gdzie bardzo chciałam je czuć. Miałam wrażenie, że moje podbrzusze eksploduje z podniecenia.Potrzebowałam je szybko rozładować. Wolną ręką chwyciłam jego przyrodzenie i wskazałam mu odpowiedni kierunek. Na reakację nie trzeba było długo czekać, wszedł we mnie mocnym pchnięciem, nawet opór wody mu nie przeszkodził. Czułam falę ciepła rozprzestrzeniającą się po moim ciele. W panującej wokół nas ciszy usłyszałam własne westchnięcie. Wchodził we mnie raz po raz, wolno, ale mocno. W wodzie było całkiem przyjemnie, ale męcząco i dosyć niewygodnie. Przenieśliśmy się na brzeg, gdzie położył mnie na mokrym piasku tuż przy wodzie, tak aby jej pływy mogły nas obmywać. Pochylił się nade mną, z jego włosów kapała woda, a jego szeroka klatka zasłaniała mi cały świat. Bo w sumie nic innego w tym momencie się dla mnie nie liczyło. Tylko on, ja i ta plaża. Pocałował mnie namiętnie w usta i nim się zorientowałam wszedł we mnie, a fala przyjemności wygięła moje plecy w łuk.

Czytaj też inne: Seksowny Dzień Kobiet

Teraz moje dłonie wędrowały po jego ciele, a jego spoczywały na piachu po obu stronach mojego ciała. Jego ruchy stały się szybsze, tak jak i mój oddech. Tarzaliśmy się w piasku całując się i kochając namiętnie. Potem znowu wróciliśmy do wody, aby zmyć z siebie piach i resztki wstydu. Nad ranem wróciłam do pokoju, dziewczyny już spały. Nazajutrz musiały mnie budzić, abyśmy zdążyły na nasz lot powrotny w południe. Z żalem wstawałam z łóżka i rozstawałam się z tymi pięknymi snami, które mi towarzyszyły. Gdy wychodziłyśmy spotkałam mojego Romeo przed hotelem. Pożegnaliśmy się delikatnym buziakiem, jak gdyby nigdy między nami nie było niczego więcej.  
To było to, czego oczekiwałam od życia: zabawy i wolności. Po powrocie trzeba było wrócić do rzeczywistości, ale tamten weekendowy wypad i ta sex przygoda na zawsze pozostaną w mojej głowie. Tak, może kiedyś się ustatkuję, ale na razie dobrze mi jest jak jest. A wam kobiety powtarzam, spełniajcie swoje marzenia i zachcianki, bo drugiej szansy może nie być. Bądźcie szczęśliwe!

Jeśli podoba Ci się ta historia, podziel się nią! Udostępnij na Facebooku i Google+