Wolna chata

Wolna chata

Mam dziewiętnaście lat i mieszkam z rodzicami, bo ciągle się uczę. Mam cztery lata starszego chłopaka, z którym widuję się rzadko, a najczęściej raz w tygodniu, bo dzieli nas kilkadziesiąt kilometrów. Wiadomo, że w domu, w którym są rodzice i jeszcze rodzeństwo, prywatność jest ograniczona. Czasami zdarzają się fortunne sytuacje, w których domowników wymywa z domu i zostaje wolna chata. Największe szczęście jest wtedy, gdy to akurat weekend…

Taka właśnie sytuacja wystąpiła w zeszły weekend. Moi rodzice wraz z rodzeństwem pojechali do babci, a ja zostałam, bo rzekomo miałam dużo nauki na poniedziałek. Oni wyjechali, a ja czekałam na mojego chłopaka. Byłam napalona… Ubrałam ładną spódniczkę i top.  W końcu przyjechał, jeszcze niczego nieświadomy. Pocałowałam go namiętnie i pociągnęłam za sobą na górę. Szedł posłusznie. Rzuciłam go na łózko i ciągle całując zaczęłam go rozbierać. Chyba domyślił się, co się będzie dziać, bo jego “sprzęt” stwardniał pod moimi dłońmi. Wzięłam go więc w dłonie i zaczęłam masować. Na twarzy mojego chłopaka widziałam zaskoczenie zmieszane z zadowoleniem. Następnie poszedł w ruch mój język.

Czytaj też: Polowanie na... seks!

Nie przerywałam kontaktu wzrokowego, bo wiem, jak on to lubi. Lizałam wzdłuż i w poprzek. Robiłam kółeczka na główce i widziałam, jak doprowadzam go do szału, jak prosi, by go wziąć. Już się nad nim nie pastwiłam i włożyłam go sobie w usta. Usłyszałam cichy jęk. Zaczęłam lizać, ssać i pracować ustami. Uwielbiam sprawiać mu tę przyjemność. Ale nie pozwoliłam mu dojść. Popatrzył na mnie rozczarowany, a ja szybko zrzuciłam to co miałam, usiadłam mu na twarzy i kazałam lizać. Teraz jego kolej… Posłusznie zaczął lizać swoim wyćwiczonym już językiem. Dłońmi masował moje pośladki. Walcząc sama ze sobą przerwałam tą przyjemność, zeszłam z niego i kazałam mu wstać. Posłusznie robił to co mu mówiłam…

Wstał, natomiast ja ciągle będąc na łóżku wypięłam się do niego. Miał widok na mój zgrabny tyłeczek wypięty w całej okazałości tylko dla niego. Zbliżył się i zaczął mi dłonią smyrać plecy. Ocierał się o mnie tam na dole, więc wzięłam i dłonią pomogłam mu znaleźć kierunek. Wszedł we mnie gładko, a jego dłoń z pleców powędrowała na moją głowę. Owinął moje włosy wokół swojej dłoni i mocno chwycił. Zrobiło się drapieżnie. Podobało mi się to. Doszłam z głośnym jękiem, na który nie zawsze mogę sobie pozwolić. Mój luby skończył chwilę po mnie, na moich plecach. 

Czytaj też: Namiot, góry i... seks

Tak więc postanowiliśmy się wykapać. Na szczęście mam ogromną wannę, więc zmieściliśmy się tam we dwoje. Cóż za oszczędność wody… Lubię te chwile intymności, gdy myjemy się nawzajem, czy to w wannie czy też pod prysznicem. Najlepsze w tym jest to, że te chwile intymności prowadzą do czegoś… jeszcze bardziej intymnego. Tak też było w tym przypadku. Usiadłam na nim oplatając go nogami. Mój luby trzymał mnie za tyłek i nadawał tempo, jednocześnie całując moje piersi bądź usta. Czułam jak woda muska moje ciało oraz słyszałam jak rozbija się o brzegi wanny w rytm moich ruchów. A na początku były one powolne, ale głębokie. Z czasem i rosnącą potrzebą stawały się coraz szybsze, aż doprowadziły mnie na kraj świadomości. 

Uwielbiam te chwile sam na sam z moim chłopakiem. Gdy reszta osobników jest w domu, to musimy się zachowywać bardzo cicho, albo w ogóle robić to gdzieś indziej. Wypróbowaliśmy już samochód i las, ale to jednak nie to samo, co wygodne łóżko. Chociaż nie mówię, że nie było fajnie. W sumie nie ważne gdzie, ważne z kim… Jednak wolna chata jest najlepsza. 

Jeśli podoba Ci się ta historia, podziel się nią! Udostępnij na Facebooku i Google+