Wypad na basen

Wypad na basen

Co cenimy u naszych facetów? Tak to, że się starają. Ja z Mateuszem jestem od czterech miesięcy, więc to może kwestia tych początków, ale i tak jestem szczęśliwa. Mam nadzieje, że za kilka lat nie zapomni o zaskakiwaniu mnie… Póki co wychodzi mu to świetnie. Mam ochotę podzielić się z wami jednym z szczęśliwszych dni w moim życiu. Być może to natchnie kogoś do działania :) 

Otóż wszystko miało miejsce w pewien sierpniowy, ciepły wieczór. W ogóle nie byliśmy umówieni, bo on miał iść z kumplami na piwo. Dlatego zdziwiłam się nieco, gdy o dwudziestej drugiej zobaczyłam go w moim ogródku pod moim oknem. Przez sekundę wystraszyłam się, że zacznie mi śpiewać serenadę… Romantyzm też ma jakieś granice, szczególnie gdy wykonawca raczej nie może się pochwalić talentem muzycznym… Na szczęście moje obawy zostały rozmyte, gdy poprosił, bym z nim poszła. Powiedział, że mnie porywa. Uff, to dopiero romantyczne :) Pozostało się tylko wymknąć niepostrzeżenie, bo rodzice raczej nie zgodziliby się na taki wypad… Skakaliście kiedyś z okna? Ja nie, ale na szczęście nie musiałam tego robić, bo miałam pokój na parterze. Z łatwością wyszłam przez okno. Nie martwiłam się zbytnio co się stanie, gdy rodzice się zorientują. Żyłam chwilą… Nie lubię się martwić na zapas… Byłam podekscytowana niespodzianką. Szliśmy dosyć długo, co rusz mijając jakieś knajpki. Za każdym razem myślałam, że to właśnie tu mnie zabiera. Za każdym razem też się myliłam. W końcu znaleźliśmy się nad basenem. Jest to basen odkryty, ale płatny i ogrodzony. No i o tej godzinie zamknięty. Zastanawiałam się, co on chce zrobić. Obeszliśmy go dookoła i zauważyłam dziurę w płocie. Weszliśmy na basen, a Mateusz zaprowadził mnie do miejsca, gdzie był rozłożony koc, a na nim moje ulubione babeczki ułożone w kształt serca. Ech, romantyk… Zjedliśmy parę babeczek i naprawdę zrobiło bardzo miło. Ta cisza, wolność i świadomość swobody, bo żadnego człowieka w pobliżu, zaczęły na nas działać. 

Całowaliśmy się namiętnie, a Mateusz wpadł na pomysł, aby się wykapać. Weszliśmy po cichu do wody, w ubraniach. Tam Mateusz popatrzył na mnie tym swoim specjalnym spojrzeniem. Już wiedziałam, co mu chodzi po głowie. Zrzucił swoją koszulkę, ukazując mi swoje seksowne ciało. Ja zrobiłam to samo z moja koszulką. Woda była nagrzana i przyjemnie muskała moje ciało. Mateusz zanurkował i zdjął moje spodenki. Zdjąć spodnie w wodzie to niełatwa sprawa… On po chwili swoich też już nie miał. Żeby nie było tak łatwo, zaczęłam mu uciekać w tej wodzie. Bawiliśmy się w kotka i myszkę. W końcu mnie dorwał… Zaczęliśmy się całować na środku basenu. Znowu mu uciekłam, aby być bliżej brzegu. Mateusz docisnął mnie do brzegu basenu i nie pozwolił mi już uciec. Zaczął dłońmi masować całe moje ciało ciągle mnie całując. Och, jakie to było przyjemne. Ciągle opierając mnie o brzeg rozwarł moje nogi i uniósł mnie. Wyporność wody na pewno była tu pomocna. Nie pomagała natomiast we wchodzeniu we mnie. Musiał się namęczyć, przez co cała przyjemność trwała dłużej. Wchodził we mnie, a woda w ten sam rytm muskała moje rozgrzane ciało. To potęgowało doznania. Pchnięcia połączone z pocałunkami doprowadziły mnie do finału. Osunęłam się w jego ramiona. Złapał mnie i wyniósł na nasz kocyk. Przykrył drugim kocem i sam wsunął się obok. Przytulił się i tak leżeliśmy. 

W sumie do domu wróciłam nad ranem i dostałam niezłą burę… Trudno, wszystko było warte tego niesamowitego doświadczenia. Mateusz zrobił mi prawdziwą niespodziankę. Pierwszy raz kochaliśmy się w tak oryginalnym miejscu i byłam pewna, że to jeszcze kiedyś powtórzymy. Gdy zdarzą się inne miejsca, też się chętnie z wami podzielę. 

Jeśli podoba Ci się ta historia, podziel się nią! Udostępnij na Facebooku i Google+