Argentyńska miłość

Argentyńska miłość

Ktoś kiedyś powiedział, że nie można kochać dwóch osób jednocześnie. Nie mam pojęcia na jakiej podstawie on wyciągnął te wnioski, ale moim zdaniem mają się nijak do rzeczywistości. Mam dziewiętnaście lat i kocham dwóch facetów. Jednocześnie. Tylko to są dwie różne miłości, ale żadnej nie potrafię się wyzbyć. 

A wszystko zaczęło się pewnej wiosny na wyjeździe z mojej szkoły. Brałam udział w EuroWeeku. Jest to obóz, na który zjeżdża się młodzież z różnych zakątków świata i w ten sposób poprawiamy nasz angielski, bo praktycznie ciągle się nim posługujemy. Zawieramy nowe znajomości i się integrujemy. Nie przypuszczałam, że z jedną osobą się zintegruje aż za bardzo… 

Gustavo wpadł mi w oko już pierwszego dnia. Jego uroda nie pozwalała mi oderwać od niego oczu. Taki normalnej postury chłopak o niesamowicie brązowych oczach i czarnych włosach związanych w mały kucyk z tyłu głowy. Poruszał się z taką elegancją w sobie… Po prostu emanował taką energią, że chyba każda chciała go mieć. Na pierwszych zajęciach wszyscy się przedstawialiśmy, więc dowiedziałam się, że pochodzi z Argentyny i jest w moim wieku. Gdy się uśmiechał to mi miękły kolana. Pierwszej nocy nie umiałam zasnąć, bo on ciągle błądził gdzieś w mojej głowie. Snułam różne wyobrażenia co moglibyśmy robić i jak to by mogło być. Wyobrażałam sobie go nago, w moim łóżku… Nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Czułam się trochę jak jakaś smarkula zadurzona w aktorze czy piosenkarzu. Z tymi całymi wyobrażeniami o seksownym Gustavo gryzło się moje sumienie względem mojego ówczesnego i obecnego chłopaka, Adriana. Tak, to może nasuwać różne myśli o mnie, ale doczytajcie do końca i może spróbujcie mnie zrozumieć.

Zaczęliśmy z Gustavo spędzać ze sobą coraz więcej czasu. Rozmawialiśmy, spacerowaliśmy i ogólnie miło spędzaliśmy czas. Nim się spostrzegliśmy, zakochaliśmy się w sobie. Kupował mi kwiaty i upominki, zabierał na taką fajną górkę, aby oglądać wspólnie zachody słońca i przytulał tak, że czułam się najszczęśliwszą osobą na świecie. Któregoś wieczoru wymknęliśmy się z ogniska i poszliśmy do mojego pokoju. Oczywiście dzieliłam go z dwoma innymi koleżankami, ale wszyscy się bawili na ognisku, więc mieliśmy chwilę spokoju. Zaczął mnie całować tak namiętnie, że poczułam cały żar Ameryki Południowej. Pośpiesznie pozbyliśmy się ubrań, a ja mogłam podziwiać jego niesamowicie seksowne ciało. To nie był sześciopak, ale dla mnie był w tym momencie najseksowniejszym chłopakiem pod Słońcem. Wziął mnie tak delikatnie, a jednocześnie stanowczo, że od pierwszych chwil rozpływałam się w rozkoszy. Spędziliśmy tak cudowne chwile ze sobą, że nigdy ich nie zapomnę. Te wspomnienia zawsze będą żyły w moim sercu. Bo my naprawdę się kochaliśmy i nadal kochamy. To brzmi bardzo nie fair wobec Łukasza, wiem, ale jakkolwiek to zabrzmi, kocham ich obu. Tylko zasadnicza różnica polega na sposobie kochania. Moja miłość z Gustavo była namiętna i gwałtowna, zaś z Adrianem budujemy wszystko powoli i stabilnie. Gustavo ma po prostu wszystkie cechy, których czasem mi brakuje w Adrianie, bo ten nigdy by nie wpadł, że chciałabym pooglądać z nim zachód słońca. 

Tak, moje serce należy do dwóch facetów, ale tylko z jednym mogę wiązać jakąś przyszłość. Z Gustavo został mi kontakt przez portale społecznościowe, ale wiem, że tak jest lepiej. On ma też teraz jakąś dziewczynę i mimo, że to trochę boli, to tak musiało być. Każde z nas ma swoje życie, ale nigdy siebie nie zapomnimy.

Jeśli podoba Ci się ta historia, podziel się nią! Udostępnij na Facebooku i Google+