Bez szans na miłość

Bez szans na miłość

Chyba każdy ma na koncie nieodwzajemnione uczucie. Darzyło się kiedyś kogoś jakimś uczuciem, nieważne czy jakimś dziecinnym czy już takim prawdziwym, ale nie znalazło się odwzajemnienia. Ja właśnie znajduję się w takiej sytuacji i to wszystko zaczyna mnie przerastać. Przyjaźnię się z Dominikiem chyba od zawsze, bo znamy się od dziecka, gdyż mieszkamy w swoim sąsiedztwie. Od pewnego czasu czuję, że sama przyjaźń przestaje mi wystarczać, że chciałabym z nim być. Czuję, że go pokochałam… 

Można by powiedzieć, że wychowywaliśmy się razem. Nasi rodzice też się przyjaźnią i często tak bywało, że jak nie mieli mnie z kim zostawić to zostawałam pod opieką rodziców Dominika i na odwrót. Spędziliśmy świetne dzieciństwo razem. Chodziliśmy potem do tej samej podstawówki i gimnazjum. Nasze drogi rozeszły się dopiero w szkole średniej, bo ja poszłam do liceum, a on do technikum. To nie oznaczało zerwania kontaktu oczywiście, ale wiadomo, że natłok obowiązków i nowi znajomi wpłynęli na naszą znajomość. Wolny czas był mocno okrojony, ale jednak widziałam, że stara się nie zaniedbywać naszej przyjaźni. To było bardzo miłe, ale jego krótkowzroczność nieco denerwująca. Przyzwyczaił się do przyjaźni i nie dostrzegał, że z mojej strony jest coś znacznie większego. A wszystko zaczęło się już chyba w gimnazjum, ale nie potrafię określić konkretnego czasu, bo to przychodziło stopniowo. Jak dla mnie przyjaźń przerodziła się w miłość i bardzo chciałam, aby z drugiej strony też tak się stało. Ale nie czułam, aby miało tak się stać w najbliższym czasie… 

Wszędzie, gdzie chodziliśmy razem brano nas za parę. Czasami jak chodziliśmy razem na zakupy, to mówiono nam: “pana dziewczynie bardzo ładnie w czerwonym…”, albo “ma pani przystojnego chłopaka…”. A ja tak bardzo chciałam, żeby to była prawda. Z czasem już przestaliśmy ludzi wyprowadzać z błędu, bo to było męczące. Czas, gdy rozeszliśmy się do innych szkół był dla mnie prawie jak rozstanie. Wiedziałam, że przez nowe obowiązki będziemy się widywać może raz  w tygodniu. Obawiałam się również nowych ludzi, których pozna. Byłam zwyczajnie zazdrosna, że będą tam jakieś ładne dziewczyny. Bałam się, że on się tam zakocha, a wtedy nie będę już miała żadnych szans na jakąś zmianę naszego statusu. To wszystko wpłynęło na moje samopoczucie. Chodziłam przygnębiona i drażliwa. Możecie powiedzieć, że  ja przecież też mogłabym się zakochać w kimś z mojej nowej szkoły, ale ja wam wtedy odpowiem, że nie mogłabym. Nie zakocham się w nikim innym dopóki kocham Dominika, a nie zanosi się na to, aby mi przeszło. Nawet gdyby o tym wiedział i powiedział mi, że nic z tego nie będzie, to wątpię aby to do mnie dotarło. Z jednej strony chciałabym, aby wiedział co do niego czuję, ale znowu z drugiej strony patrząc, mogłoby to zepsuć nam nasze relacje. Gdyby wiedział, że go kocham to na pewno starałby się mnie unikać dla mojego dobra. Na pewno by tak było, bo Dominik jest bardzo inteligentnym i troskliwym chłopakiem. Pamiętam, jak kiedyś , gdy byliśmy jeszcze w podstawówce to znalazł rannego ptaszka i się nim opiekował. To świadczyło o jego wielkim sercu. Na dodatek Dominik ma to, co również cenię u chłopaków, czyli poczucie humoru. Ale nie takie chamskie, jak większość chłopaków, lecz inteligentne, przez co te żarty nie są dla każdego. 

Ostatnio przeżywam wielki ból serca, bo dowiedziałam się, że Dominik ma dziewczynę. Spełniły się moje obawy i w nowej szkole poznał fajną dziewczynę, a ja już na zawsze pozostanę tylko jego przyjaciółką. Może mi kiedyś przejdzie to uczucie i zakocham się w jakimś chłopaku godnym mej uwagi, ale to już nie będzie to samo. Ja mam wrażenie, że my jesteśmy sobie przeznaczeni, ale nie będę ingerować w jego życie. Żyję nadzieją, że on to kiedyś zrozumie…