Historia ze złamanym sercem w tle

Historia ze złamanym sercem w tle

Poznaliśmy się przypadkiem na imprezie u koleżanki ze studiów. Nigdy wcześniej go u nich nie widziałam. Był typem południowca, ciemna karnacja, zamaszysta gestykulacja, głośny śmiech i przenikliwe spojrzenie. Od razu zwróciłam na niego uwagę. Kręciło się wokół niego kilka dziewczyn. Wyraźnie zabiegały o jego uwagę. On natomiast zachowywał się tak, jakby kompletnie nie zdawał sobie sprawy z tego jakie wywiera na nich wrażenie i jakie wzbudza zainteresowanie.

Pomyślałam, że będę trzymać się od niego z daleka. Nie miałam zamiaru mu nadskakiwać, nie lubię takich mężczyzn. Zresztą wyglądał mi na zapatrzonego w siebie, wyniosłego bubka. Całą imprezę go ignorowałam bawiąc się z innymi. A on? On coraz bardziej był zainteresowany mną, czułam, że mnie obserwuje. Nie przejmowałam się tym jednak, z wieloma osobami bardzo długo się nie widziałam i chciałam z nimi spędzić jak najwięcej czasu. W końcu pod byle pretekstem nawiązał rozmowę. Miał na imię Michał. Pytał czym się zajmuję, co lubię, jak spędzam wolny czas... Wyraźnie go to interesowało. Mimo że początkowo podchodziłam do niego z dużym dystansem, rezerwą coraz bardziej mnie intrygował. Był bardzo uprzejmy i szalenie interesujący. Okazało się także, że mamy ze sobą wiele wspólnego. Oboje uwielbialiśmy chodzić na wyścigi a naszą pasją były motory. Przegadaliśmy właściwie cały wieczór. Ten i kilka kolejnych... Poznawałam go i coraz bardziej mi się podobał. Nawet nie wiem kiedy... zakochałam się. Michał okazał się szalonym, nieprzewidywalnym i bardzo pociągającym mężczyzną. Wielokrotnie mnie zaskakiwał i miał w sobie coś, co sprawiało, że w jego towarzystwie czułam się kimś bardzo wyjątkowym. Był świetnym słuchaczem ale o sobie mówił niewiele, był skryty. To chyba dodatkowo mi się podobało, roztaczało aurę tajemniczości.

Spotykaliśmy się w tygodniu. Zabierał mnie ze sobą i jeździliśmy na motorze w nieznane dotąd miejsca. Uwielbiałam takie wycieczki.Po kilku miesiącach bez wyraźnego powodu oznajmił mi, że to koniec. Nie rozumiałam dlaczego. Sądziłam, że wszystko między nami się układa się świetnie, przecież pasowaliśmy do siebie idealnie. Nalegałam by powiedział co się stało, skąd taka decyzja. Okazało się, że on ma narzeczoną i mieszka z nią! Od jakiegoś czasu pracowała w innym mieście a na weekendy wracała do niego, do ich wspólnego mieszkania! Przeżyłam szok. On tłumaczył, że nie chciał mnie skrzywdzić i nie planował takiej sytuacji. Twierdził, że nie chciał oszukiwać mnie. Mnie i jej. Przyznał, że na imprezie na której się poznaliśmy, po prostu wpadłam mu w oko. Mówił, że zachowywałam się inaczej niż inne kobiety, dlatego chciał mnie poznać, porozmawiać. Liczył tylko na ciekawą znajomość, może przyjaźń. Jednak spodobałam mu się i nie potrafił się oprzeć. Tłumaczył, że z każdym spotkaniem było mu ciężej. Nie wiedział jak się wycofać i coraz bardziej w to brnął. Powiedział, że ona o wszystkim już wie. Przeprosił mnie i ... odszedł. Tak skończyła się nasza historia miłosna. Ja długo nie potrafiłam tego zrozumieć. Nadal nie umiem sobie tego wszystkiego poukładać. Nie wiem co o tym myśleć. Nie wiem co u niego słychać, czy jest z nią, czy są szczęśliwi? Czy on jest szczęśliwy?