Hotelowa przygoda

Hotelowa przygoda

W ostatnim czasie nagromadziło się we mnie zbyt wiele negatywnych emocji, które w żaden sposób nie mogły znaleźć ujścia. Czułam jak „rozsadzają” mnie one od środka, miałam dosyć wszystkiego i wszystkich dookoła. Wiadomo jak się wali, to się wali po całości i leci niczym kula śnieżna zbierająca po kolei następne figle losu (pozwolicie, że nie będę się wdawać w szczegóły). Czułam, że muszę podjąć pewne kroki ku poprawie swojego samopoczucia oraz obrać sobie nowe cele, których realizacja nieco by mnie uskrzydliła. Potrzebowałam warunków ku kontemplacji i wyciszenia. Jeszcze trochę, a ładunek złości i smutku, który w sobie nosiłam uległby eksplozji. Kiedy tylko skończyłam pracę nad ważnym projektem, postanowiłam wziąć parę dni wolnego, by nabrać dystansu do otaczającej mnie rzeczywistości…

Z racji tego, że fale morskie wpływają na mnie kojąco, wybrałam się do jednej z popularnych miejscowości nadmorskich, nie przypuszczając nawet, że okazji dla głębszej kontemplacji mieć nie będę;) Kiedy tylko przekroczyłam próg hotelu, uwagę moją dość skutecznie skoncentrował na sobie pewien mężczyzna. Przy okazji porannej kawy przeglądał w skupieniu prasę, nie zwracając uwagi na otoczenie. Nie przyglądając mu się z natarczywością, żeby czasem nie sprowadzić jego spojrzenia w swoją stronę (nie ukrywajmy po długiej podróży nie wyglądałam zbyt atrakcyjnie), załatwiłam w recepcji wszystkie formalności, odebrałam klucze do pokoju i pospiesznie udałam się w kierunku windy. Drzwi już się zamykały, kiedy to nagle wślizgnął się do niej ów mężczyzna mówiąc mi z uśmiechem na twarzy „dzień dobry”. Odpowiedziałam i jednocześnie oniemiałam… Wysoki, dobrze zbudowany brunet z kilkudniowym seksownym zarostem, w idealnie skrojonym garnitur i wypolerowanych na błysk butach. Zapach jego wody kolońskiej unosił się w postaci seksownej mgiełki, która na pewno zwaliła z nóg niejedną niewiastę. Okazało się, że interesuje nas to samo, ostatnie piętro hotelu i tak jechaliśmy w ciszy „windą do nieba” jak się później okazało