Intymne igraszki

Intymne igraszki

Są takie momenty w każdym małżeństwie, gdy zaczyna gościć nuda. Monotonia życia sieje spustoszenie w sypialni. W niektórych przypadkach, tak jak w moim, dochodzi do tego wszystkiego jeszcze praca. Gdy ja kończyłam pracę, on szedł na nockę i w ten sposób się mijaliśmy. To zaczynało być trudne. Byliśmy stosunkowo młodym małżeństwem, spędziliśmy wspólnie dziesięć lat. Nie myślałam, że tak szybko się zacznie wkradać nuda. On oczywiście nie widział zbytnio problemu.

Wystarczał mu seks od czasu do czasu i specjalnie się nie wysilał. Zniknęły gdzieś nasze namiętne noce z początku małżeństwa. Zaczęłam za nimi tęsknić, a moje hormony zaczęły buzować. Często oglądałam się za innymi facetami. Pomyślałam, że muszę coś na to wszystko poradzić, bo jeszcze hormony wezmą górę i będzie problem. Zaczęłam czytać jakieś babskie czasopisma, fora czy książki. Jedyne co mi to dało, to jeszcze większą chęć na innowacje. Najgorszy był ten brak czasu. Na pracę niestety wpływu nie mamy, ale na szczęście pozostawały nam weekendy. Szkoda tylko, że mój mąż wtedy zawsze jest zmęczony. 

Czytaj też: Zabawy z kurtyzaną

Musiałam to jakoś zmienić. Już nawet miałam plan. Udałam się do sklepu po jakieś seksowne ciuszki. Kupiłam śliczną, czarną, koronkową bieliznę z czerwonymi wstawkami. W komplecie był stanik, pas do pończoch wraz z pończochami i stringi. Cały ten strój idealnie pasował do moich czerwonych szpilek. Nadszedł czas realizacji planu. W sobotę wieczorem, po wspólnym oglądaniu pierdół w telewizji, oznajmiłam, że idę się kąpać. Wzięłam szybki prysznic, ubrałam moje wdzianko, ale jeszcze na to wszystko zarzuciłam jego czarną koszulę. Byłam gotowa. Po drodze do salonu, w przedpokoju z odtwarzacza puściłam jakieś lekkie dźwięki. Weszłam do salonu stukając szpilkami. Stanęłam między moim mężem siedzącym na kanapie, a telewizorem wiszącym na ścianie. Mój mąż patrzył oniemiały i chyba bardzo zdziwiony. Wzięłam z jego rąk pilot i wyłączyłam telewizor. Nawet nie zareagował. 

Wzięłam krzesło, które stało nieopodal i usiadłam na nim okrakiem. Jak dobrze, że mamy stylowe, czarne, metalowe krzesła do jadalni… Może nie były super wygodne, ale idealnie nadawały się na striptiz. Siedząc tak i wyzywająco patrząc mu w oczy zaczęłam odpinać guziki jego koszuli. Nie wytrzymał długo mojego spojrzenia. Zaczął wzrokiem błądzić po moim ciele. Wstałam, aby mnie lepiej widział. Nie zrzuciłam jeszcze koszuli, aby nadal co nieco było zakryte. Położyłam moją nogę w czerwonej szpileczce na krześle i przesunęłam po niej dłonią poczynając od kostki, kończąc na pośladku, przy czym lekko podnosząc koszulę opadającą za mój tyłek. Mój mąż wyglądał jak zahipnotyzowany. Czekałam tylko, aż się na mnie rzuci. Jeszcze tego nie zrobił, więc odwróciłam się do niego tyłem, zrzuciłam koszulę i oparłam się na łokciach o krzesło, prezentując mu mój tyłeczek. Zaczęłam nim ruszać w takt muzyki poprzez uginanie nóg. Tego już nie wytrzymał. Podszedł do mnie od tyłu i przywarł całym sobą. Czułam, że zdążył zdjąć tylko koszulkę. Zaczął mnie jedną ręką smyrać po plecach, a drugą pozbywać się dolnych części garderoby. Nareszcie zaczynał się rozkręcać. A nawet za bardzo, bo już chciał wchodzić. Odwróciłam się i odepchnęłam go na kanapę. Powiedziałam: “Nie tak szybko. Najpierw się musisz zając mną.” przy czym zdjęłam moje stringi i położyłam go na kanapie.

Czytaj też: Podróż poślubna

Wdrapałam się na niego i usiadłam mu na twarzy. Skoro on na to nie wpadł, to musiałam mu pokazać. Zabrał się do roboty, a jego język był niesamowity… Ale w pewnym momencie przejął inicjatywę. Zrzucił mnie z siebie i rozsiadł się na kanapie jak pan i władca. Wiedziałam, o co mu chodzi… Uklękłam przed nim i pieszczotliwie się nim zajęłam. Hah, spodobało mu się :) Wiedziałam, jak bardzo lubi mój języczek. Ja też nie zamierzałam doprowadzać tego do końca. Wstałam z klęczek i usiadłam na nim. Usłyszałam, jak cicho westchnął. Po chwili zabawy w tej pozycji, on zdjął mnie z siebie i kładąc na kanapie kazał się wypiąć. Spodobały mi się jego władcze decyzje. Kochaliśmy się całą noc, często zmieniając pozycje. To było niesamowite. Tak bardzo za tym tęskniłam. Chyba wrócił mu duch młodości, bo teraz co weekend nie daje mi spać, ale wcale nie narzekam. 

Mogę z czystym sercem powiedzieć, że mi się udało. Może nie powinnam się tu dzielić takimi sprawami, ale każdy lubi poświntuszyć... A przy okazji może zainspiruje to jakąś kobietę do działania. Przejmij inicjatywę, bo małe prawdopodobieństwo, że on to zrobi. Przypomnij mu o sobie, a on jeszcze będzie Ci dziękować. Jeden striptiz może tak wiele :) 

Jeśli podoba Ci się ta historia, podziel się nią! Udostępnij na Facebooku i Google+