Miłość, jako jedno wielkie rozczarowanie

Miłość, jako jedno wielkie rozczarowanie

Chyba każdy, chociaż raz w życiu przeżył zawód miłosny. Niektórzy nawet kilka, mimo tego, że postanowili, że już nigdy nie dadzą się temu zaskoczyć. Najbardziej naiwne myślenie jakie może być. Przez drugiego człowieka można cierpieć z wielu powodów. Na wiele sposobów również można to przeżywać. Są takie osoby, które popadają w depresję i takie, które nie przejmują się słowami czy czynami innych ludzi, po których wszystko spływa. Ta druga postawa jest trudna i nie działa w każdym wypadku… Gdy rani cię najbliższa osoba, trudno silić się na obojętność… 

Ja właśnie należę do tego drugiego typu osób. Nie interesują mnie opinie innych, jakieś zgryźliwe docinki czy uwagi, ale ostatnio stało się coś, co zburzyło moje dotychczasowe życie i zaburzyło funkcjonowanie.  Z moim chłopakiem byłam od ponad roku. Dzieliła nas spora odległość, ale dawaliśmy radę. W ogóle nie myślałam o tym, że mógłby mnie skrzywdzić. Ufałam mu bezgranicznie. I wtedy boli najbardziej…Pewnego dnia odkryłam coś, co odwróciło całe moje życie do góry nogami. To stało się wtedy, gdy spędziłam  u niego noc z soboty na niedzielę. Zdążyłam przeżyć z nim jeszcze cudowny poranek. Nasz ostatni… Choć teraz czuję tylko obrzydzenie. W ową niedzielę wybieraliśmy się na strzelnicę. Lubiliśmy te nasze wspólne wypady.

Gdy już byliśmy prawie gotowi, a mój Maciek poszedł jeszcze do łazienki, to ja pomyślałam, że skorzystam z kompa i sprawdzę co słychać u mnie na fejsie. Włączam i pojawiają się jacyś nieznani mi ludzie. Po chwili zorientowałam się, że to konto od Maćka. Nigdy nie byłam zwolenniczką  jakiejś kontroli i grzebania w rzeczach ukochanej osoby, ale wtedy coś mnie tknęło. Moją szczególną uwagę zwróciło to, że miał czat wyłączony dla wszystkich znajomych prócz mnie, kumpla i jakiejś dziewczyny. Zastanowiło mnie, dlaczego ona jest taka ważna, że dla niej zawsze jest widoczny. Pchnięta intuicją kliknęłam w wiadomości z nią. To co tam przeczytałam spowodowało u mnie drgawki i chyba zaburzenia rytmu serca. Przez kilka sekund nie wiedziałam co się dzieje. Straszne uczucie…

Zobaczyłam te czułe słówka, poczytałam jak im dobrze było razem w zeszły weekend. wtedy, gdy rzekomo miał wyjazd z pracy… Na dodatek ona dobrze wiedziała, że on jest w związku. Co kieruje takimi osobami?! Tysiące myśli przemknęło mi przez głowę: “Jak? Dlaczego? Przecież to niemożliwe!” Po chwili ochłonęłam. Stwierdziłam, że nie będę tego okazywać po sobie i będę musiała to przemyśleć, aby nie działać pod wpływem emocji. Na strzelnice pojechaliśmy normalnie i dobrze się bawiliśmy. Wieczorem wróciłam do domu. Jakoś się trzymałam, aż moje spojrzenie przypadkiem padło na nasze wspólne zdjęcie. Łańcuchy, które trzymały moje nerwy na wodzy, puściły. Łzy popłynęły po policzkach, a szloch wypełnił pusty dom. Siedziałam na ziemi i płakałam. Nie wiem jak długo to trwało. Gdy brakło mi łez, a głowa bolała od płaczu, wstałam i poszłam do kuchni po coś słodkiego. Pomyślałam, że może będzie mi lepiej. Wzięłam czekoladę i poszłam poszukać jego kochanej “lali” na fejsie. Znalazłam ją bez większego trudu. Najgorsze było to, że była bardzo ładna… Znowu zaczęło mnie ściskać w dołku, ale się opanowałam. Postanowiłam sobie, że nie będę płakać przez jakiegoś frajera, a zrobię coś, aby mnie nigdy nie zapomniał.          

Miałam wiele pomysłów, ale żadnego odpowiedniego. Im dłużej myślałam, tym bardziej zaczynałam wątpić. Wszystkie pomysły po przemyśleniu wydawały mi się durne i żałosne. W końcu stwierdziłam, że zachowam się z godnością i bez zbędnych ceregieli wyłożę kawę na ławę. Postanowiłam to zrobić osobiście i z chęcią popatrzeć mu wtedy w oczy. Następnego dnia umówiłam się z nim, twierdząc, że mam dla niego niespodziankę. Nawet nie minęłam się z prawdą. O osiemnastej przekroczyłam próg jego mieszkania i zaczęłam szukać rzeczy, które kiedyś u niego zostawiłam. Maciek patrzył zdziwiony, ale nie miałam zamiaru mu niczego tłumaczyć. Dopiero gdy wszystko znalazłam, wyrzuciłam mu to, co mi leżało na sercu. Spokojnym tonem. Nie płakałam. Nie miałam zamiaru okazywać słabości. Powiedziałam to, co miałam powiedzieć i wyszłam. 

Trochę było mi smutno, ale powoli przechodzi. Mówią, że każde doświadczenie czegoś nas uczy. Ja nauczyłam się, aby nigdy nie ufać bezgranicznie. A teraz nie pozostaje mi nic innego, jak cieszyć się z wolności. :)