Miłosny trójkąt Bermudzki

Miłosny trójkąt Bermudzki

Pewnie pisze tu niewielu chłopaków, ale co mi szkodzi. W moim życiu i tak wszystko jest nie tak jak trzeba. I zdaję sobie sprawę, że w  większości jest to moja wina, a tym wszystkim krzywdzę nie tylko siebie, ale dwie bliskie mi osoby również. Najgorsze jest to, że nie mam pojęcia, co z tym wszystkim mam zrobić… Może ty ktoś mi podpowie, jak mam z tym dalej żyć, co z tym zrobić… 

Mam dwadzieścia dwa lata i zamęt w głowie. Mieliście kiedyś tak, że kochaliście dwie osoby jednocześnie i tak samo? może nie tak samo; inaczej, ale równie mocno? Ja tak mam i to jest bardzo problematyczne. Moja sytuacja przedstawia się tak, że mam dziewczynę, którą kocham, szanuję, która jest dla mnie bardzo ważna i nie wyobrażam sobie bez niej życia, a jej imię to Ewa. Jednocześnie kocham moją byłą dziewczynę, Jasminę. Tak, tak to bardzo głupie. Pewnie niektórym się to wydaje nawet szczeniackie, ale w szczenięcych latach nie kocha się tak mocno. A jak to się stało, że mam Ewę, skoro najpierw kochałem Jasminę? Żeby było jeszcze bardziej głupio, to ja z nią zerwałem.

Są momenty, kiedy tego cholernie żałuję, ale z drugiej strony patrząc, gdyby tak się nie stało nie poznałbym tak wartościowej dziewczyny jaką jest Ewa. Chociaż wtedy też nie byłoby tej chorej sytuacji zaistniałej teraz. Tego głupiego trójkątu, gdzie ja jestem jego wierzchołkiem. A więc zerwałem z nią z zapewne tylko dla mnie zrozumiałego powodu, choć chyba też nie do końca. Tak bardzo ją kocham, że chciałem ją chronić przed samym sobą. Przed tym, co mógłbym jej zrobić, nawet nieświadomie. Nie chciałem, aby przeze mnie cierpiała, ale wiem, że nie do końca mi wyszło, bo to zerwanie przecież nie było dla niej łatwe. Czułem się wtedy podle, ale wybrałem mniejsze zło, przynajmniej tak mi się wydawało. Zerwała ze mną kontakt całkowicie. To było dobre rozwiązanie.  Po pół roku poznałem Ewę i między nami tez powstała więź. Budowaliśmy coś ważnego. co nie oznacza, że przestałem myśleć o Jasminie, choć starałem się. Ale to ona była pierwszą dziewczyną, którą tak naprawdę pokochałem, a takich osób się nie zapomina. 

Po półtora roku udawania, że nie istnieję, Jasmina napisała do mnie. Ja sam bym tego chyba nigdy nie zrobił. Wiedziałem, że ona też mnie kocha i to się  prędzej czy później stanie. Ucieszyłem się, bo też mi jej brakowało. Spotkaliśmy się i wiele naszych wspomnień odżyło. Gdy przytuliła mnie na powitanie, nie chciałem jej puszczać. Brakowało mi tego. Porozmawialiśmy ze sobą szczerze. Przeprosiłem ją za wszystko. Była szczęśliwa. Ewa oczywiście nic o tym nie wiedziała. Miałem niejakie wyrzuty sumienia, ale prawda zepsułaby relacje między nami. Gdy spędzałem z Ewką czas często wpatrywałem się w nią i zastanawiałem, dlaczego to robię tej ukochanej osobie przede mną.

Znowu gdy widywałem się z Jasminą praktycznie zapominałem o Ewie. Taki miała na mnie wpływ. Wiedziałem, że nie powinienem się z nią widywać, powinienem zakończyć tą znajomość definitywnie, ale nie potrafiłem. Potrzebuję jej towarzystwa, jej obecności i wiem, że ona też tego potrzebuje. Kolejna sprawą jest to, że ona mnie ciągle pociąga. Wiem, że nie powinienem tak myśleć o innej dziewczynie niż swoja, ale zdarza mi się fantazjować o Jasminie… Za każdym razem gdy się widzimy, mam ochotę ją pocałować. Tylko mój rozsadek mnie powstrzymuje.  Gdyby doszło do czegoś między mną a Jasminą, skrzywdziłbym nie tylko Ewę, ale samą Jasmine też, czyli krzywdząc je jednocześnie skrzywdziłbym siebie również. Pogmatwane, ale prawdziwe… 

Tak wygląda nasz trójkąt, o którym wiadomo tylko mi. Ja kocham je obie, a one kochają mnie, tylko nie wiedząc nawzajem o swoim istnieniu. Dlaczego wszystko jest takie trudne w tym życiu? Dlaczego moje życie jest takie pogmatwane? Obawiam się jednak, że to moja wina, doszło do tego poprzez niezamierzone działania… a teraz nie wiem co zrobić, aby żadnej z nich nie skrzywdzić. Tak sobie myślę, że chyba na żadną z nich nawet nie zasługuję…