Młodszy model

Młodszy model

Wszystkie moje związki kończyły się klapą. Można powiedzieć, że miałam już spore doświadczenie w tej kwestii. Byłam po dwóch rozwodach i kilkunastu innych rozstaniach. To kreuje obraz starej baby, ale może i będąc w kwiecie wieku to nadal wyglądałam bardzo dobrze. W sumie nie ma się czym chwalić, ale to rzuca pewne światło na historię, którą chciałabym wam przedstawić. Sugeruje, że mając takie doświadczenie w tej kwestii powinnam być rozsądna i mniej ufna. Ale tak niestety nie jest i ciągle się bardzo szybko przywiązuję do ludzi, a oni równie szybko zdobywają moje zaufanie. Na moje nieszczęście, nie potrafiłam tego w sobie zmienić. I znowu wyszło jak zwykle…

Ta historia zaczyna się w kasynie. Dosyć często tam bywam, ale to nie znaczy, że jestem uzależniona. Po prostu lubię tam przebywać dla klimatu, nie gram zbyt wiele. Szczerze mówiąc tam poznałam większość moich chłopaków i jednego z mężów. Pewnie już po pierwszym miałam sobie odpuścić przychodzenie do tego miejsca, ale takie małe ryzyko jednak lubiłam. No i jak już wcześniej mówiłam, raczej mi się nie opłacało na dłuższą metę. A jednak tam wracałam. Któregoś razu zwróciłam uwagę na pewnego krupiera, bo nie widziałam go tam wcześniej. Zauważyłam, że tez czasem na mnie zerkał ukradkiem. Postanowiłam, że zagram tam. No cóż, wygrałam trochę kasy. Tutaj sprawdzało się powiedzenie, że kto ma szczęście w kartach ten nie ma go w miłości. Nawiązała się gadka szmatka i udało mu się zdobyć mój numer. Nie do końca pamiętam jak, bo alkoholu w ten dzień sobie nie żałowałam. No i tak zaczęły się rozmowy z Kamilem, bo tak miał na imię owy krupier.

Był ode mnie młodszy o ponad dwadzieścia lat. Powinna mi się zapalić w głowie wielka, czerwona lampka. Oczywiście nie zapaliła, a ja sama czułam się jak nastolatka. Cieszyłam się obdarzonym mnie zainteresowaniem. W kasynie nie okazywaliśmy, że znamy się bliżej. W nasze dni wolne spotykaliśmy się i miło spędzaliśmy czas. Tak na marginesie, Kamil był przez pewien czas modelem w jakiejś gazetce. Zaimponowało mi to nawet. No ale, jak to z modelami bywa, jego kariera nie trwała zbyt długo i wylądował w kasynie. Twierdził, że wcale tego nie żałuje, bo poznał tam mnie. Eh, te ich bajery… Zawsze się dam złapać w te sidła. No, ale wtedy byłam nim oczarowana. Spędzaliśmy wspaniałe chwile razem. Jeździliśmy na wakacje, a on zapewniał mnie o swojej miłości. Wiele z tych rzeczy robiliśmy za moje pieniądze, bo ja jednak lepiej zarabiałam niż on, a nie chciałam abyśmy musieli sobie czegoś odmawiać. On po pewnym czasie zrezygnował z pracy, aby móc poświęcić się mi i swojej drugiej pasji, malowaniu. Często malował moje portrety, nawet akty. Spędziliśmy tak cztery cudowne lata. Potem coś zaczęło się psuć. Wiedziałam, że nie może być tak pięknie. Zaczęłam go podejrzewać, że ma jakieś romanse. No i moja intuicja mnie nie myliła. Miał kochankę. Powinnam być na to przygotowana, ale nie byłam i zabolało. Powiedział, że zrozumiał wszystko i nie potrafi już dłużej ze mną być. Oznajmił, że kocha tamtą i mają w planach założyć rodzinę. No to go pożegnałam. 

Skończyła się moja przygoda. Zabawił się, wykorzystał i znalazł inną. A przecież mogłam to przewidzieć na początku. Mniej by bolało. Chociaż w sumie nie żałuję niczego. Spędziłam z nim chwile pełne szczęścia i one zostaną ze mną na zawsze. Po każdej takiej historii obiecuję sobie, że już nie popełnię takiego błędu, ale wychodzi jak zawsze. Wzbogacam swój życiorys…