Moja historia wypadku

Moja historia wypadku

Hmm Kiedyś było całkiem inaczej…był rok 2009, miałam wtedy 16lat. Miałam kochającego chłopaka..(przynajmniej tak myślałam) aż do pewnego dnia. Jakoś na początku września był festyn w mojej wsi, na którego pojechałam wieczorem  z moim chłopakiem i jego trojką rodzeństwa. Niestety nie dojechaliśmy na niego. Mieliśmy wypadek samochodowy z naszej winy. Jechaliśmy  ponad 130km/h przy czym wyprzedzaliśmy na ostrym zakręcie 180 stopni i uderzyliśmy czołowo. 

Nikt nie ucierpiał poważnie tylko ja i jego siostra.  Ona była w stanie krytycznym śmigłowcem przetransportowana zaś ja w stanie ciężkim. Reszta miała drobne stłuczenia siniaki. Daniel mój wtedy obecny chłopak tylko luk brwiowy miał rozcięty. Wypadku całego nie pamiętam. Tylko takie przejawy pamięci. Siedziałam na środku tak wiec w momencie uderzenia przeleciałam przez cały samochód uderzając głową w przednia szybę łamiąc przy tym nos, spadając na deskę rozdzielcza. 

Czytaj też: Mój nowy facet - ginekolog

Połamałam sobie szczękę już nie wspomnę o wstrząsie mózgu, podobno wyszłam o własnych siłach z auta i położyłam się na chłopaka. Pamiętam jak w karetce krzyczałam, że mi zimno, inni mówili  mi, że krzyczałam do chłopaka, że go kocham. Pamiętam jeszcze, że chłopak krzyczał do brata, że jest skurwysynem i co on narobił najlepszego…Później pamiętam już tylko szpital, pielęgniarki pytały mnie jak się nazywam i numer do rodziców żebym podała. Niestety byłam w taki szoku, że nie czułam bólu. Nawet nie wiedziałam jak się nazywam. Chłopak podał moje dane zaś ja tylko pamiętałam numer do mamy. Pamiętam ten widok do dziś, jak mama siedziała i płakała  nade mną, jak mnie głaskała po głowie i mówiła żebym była silna, że dam  rade… Lekarze powiedzieli jej że jestem cała połamana i że nie wiadomo czy wyjdę z tego. Obudziłam się podłączona pod respirator, z rękoma przywiązanymi do  łóżka..Jak się okazało było to konieczne bo miałam tlen podawany przez gardło i nos, musieli mi przywiązać ręce abym w szoku po narkozie nie wyrwała  sobie tych rureczek wszystkich.

Mama mi opowiadała, że Daniel płakał przy niej i prosił ją żeby pozwoliła mu się ze mną spotykać…Spędziłam miesiąc w szpitalu przeszłam jeszcze dwie operacje, a że to była pierwsza klasa technikum bardzo chciałam iść do szkoły. Z chłopakiem pisałam cały czas, odwiedzał mnie on i jego rodzice. Moje  najlepsze kumpele tez przyjechały mnie odwiedzić, ale ja i tak pragnęłam wyjść z tamtąd. W wyniku wypadku straciłam kawałek kości i trzy przednie zęby. Po jakimś czasie wróciłam do szkoły, ale czułam ze coś jest nie tak  miedzy nami. Za każdym razem jak siadałam mu na kolanach w szkole po chwili wstawał i się wykręcał że musi gdzieś iść…wtedy nie wiedziałam co jest  grane...aż do czasu…

Czytaj też: Piękny nieznajomy

Byłam u niego na wagarach… no i siedzimy sobie siedzimy, mówię mu żeby mi herbaty zrobił a ja w tym czasie  przetrzepałam mu telefon. Jak zobaczyłam te  smsy zbladłam. Do jakiejś Ani sms : kocham Cie:* - parę minut przed moim  przyjazdem. Pokłóciliśmy się o to on powiedział, że nie wiem jakim cudem to się znalazło w jego telefonie ze to pomyłka. Dowiedziałam się co to za Ania, bo wszyscy chodziliśmy do tej samej klasy, chociaż on był rok starszy  bo nie zdał. Ona oczywiście się wszystkiego wyparła, że ten sms do niej nie doszedł. Jednak ja wiedziałam swoje. Później zaczęło się miedzy nami psuć i  to bardzo. W końcu ja z nim zerwałam, jakoś pod koniec listopada. On mówił że potrzebuje czasu, ale ze później wróci do mnie. Haa to były tylko puste słowa. Parę dni przed wigilią jego brat napisał do mnie, że on pisze z anką  esemesy typu ze się oboje nawzajem kochają itp… nie wierzyłam, przecież jeszcze parę dni temu pisał mi, że mnie kocha, ale potrzebuje czasu, że niedługo do mnie wróci. Zadzwoniłam do niego, on z takim przekąsem mówił do mnie, że  to nie moja sprawa i zaczęliśmy się wyzywać…w złości  powiedziałam mu ze jest nic niewartym śmieciem. Napisałam do Anki czy jest  zadowolona z siebie. Napisała, że ona nie chciała żeby tak wyszło, jednak jak się wcześniej okazało oni kręcili ze sobą już od dawna jeszcze jak on był ze mną. 

Byłam zrozpaczona, nie wiedziałam co miałam robić…jakoś tak wyszło, że zaczęliśmy się kłócic z anka i wpadłam na pomysł żeby spotkać  się we trójkę w parku. Spotkaliśmy się oczywiście aneczka musiała ćwiarteczkę na odwagę sobie wypić i nagle aneczka zmieniła zdanie i  stwierdziła, że oni nie kręcili ze sobą, no cóż mieli dużo czasu na  uzgodnienie własnej wersji zdarzeń i zrobienie ze mnie debila. On się  wyparł wszystkiego przy niej. WSZYSTKIEGO. Zaprzeczył że mi pisał ze chce do mnie wrócić. A ja głupia pokasowałam te esemesy. W końcu spotkanie przebiegło raczej szybko i nie miało miłego charakteru, zapytałam się aneczki czy chce może jego zdjęcia bo jej się teraz bardziej przydadzą, nie chciała, wiec je wyrzuciłam przy nich. Przez parę miesięcy była cisza  aneczka z moim byłym oczywiście byli beautiful para. Gołąbeczki na każdej  przerwie gruchali sobie a ja na to patrzyłam. Bolało mnie bardzo to jak ze mną  postąpił. Doszły mnie słuchy ze już nawet spali ze sobą…

Po sylwestrze jakoś przelizałam się z takim chłopakiem oczywiście po pijaku i zaczęliśmy być para. Gdy Daniel się o tym dowiedział pisał do mnie, że mnie kocha ze chce wrócić, ale ja już wiedziałam ze to nie mam sensu…  bo pisał do mnie te esy będąc z anką. Jeszcze miał tupet jak mi w styczniu przednie zęby wstawili to nagle się odkochał w aneczce i do mnie zaczął pisać. Żal mi się go zrobiło i pewnego dnia w  maju jakoś dostałam esa od Anki , po którym zaczęłyśmy  się kłócic. Ona pojechała mi po wypadku, zaczęła mnie wyzywać że bez zębów jestem, brzydka, nic nie warta. Następnego dnia w szkole się z nią pobiłam. Cała mordę jej podrapałam. Wszyscy myśleli, że to o tego chłopaka się pobiłyśmy a to wcale nie prawda, tylko o jej niewyparzona gębę. 

Czytaj też: Argentyńska miłość

Daniel pod koniec 2 semestru w 2giej klasie technikum rzucił szkole…do tej pory  nie mam z nim kontaktu chociaż słyszałam ze się o mnie wypytywał… na  fejsa mnie zaprosił… przyjęłam, ale teraz gdybym miała szanse z nim być  wiem że nigdy bym do niego nie wróciła, nawet gdyby mi na nim zależało, NIE PO  TYM CO MI ZROBIŁ… duma by mi na to nie pozwoliła, po prostu byłam bez zębów przednich wstydził się mnie i poleciał w kulki z anką. Nie powiem  Daniel był moją pierwsza miłością. Od tej pory miałam kilku chlopaków ale do  żadnego nie czułam tego czegoś co do Daniela…dziś mam 19 lat i jeszcze  czasem mi się zdarzy pomyśleć o nim...ale nie wróciłabym nigdy w życiu do niego! Tak wiec morał z tego taki nie trać czasu dla jakiejś dupy…

Jeśli podoba Ci się ta historia, podziel się nią! Udostępnij na Facebooku i Google+