Przygoda na Karaibach

Przygoda na Karaibach

Od dziecka marzyłam o przygodach w wielkim świecie. Wiedziałam, że jeśli chcę spełniać te moje marzenia, to muszę dobrze zarabiać. Zostałam więc, mówiąc ogólnikowo, biznes women. Kosztowało mnie to sporo, ale wyznawałam zasadę: po trupach do celu. Teraz spełniam moje marzenia w dwojaki sposób, bo podróżuję  zarówno podczas pracy, jak i z zarobionych pieniędzy, w najdalsze zakątki świata. Mój styl życia raczej nie pozwalał mi mieć męża czy tam chłopaka, ale tu opowiem wam historię mojej wakacyjnej miłości. 

Mając trzydzieści lat i nawet mimo mojej pracy, miałam pewne doświadczenia z facetami. Najczęściej mało pozytywne… Także na wakacje jeździłam albo sama, albo z przyjaciółkami, jeśli udało nam się to zgrać. Owa historia miała miejsce miesiąc temu. Polskie pogody zaczęły działać na mnie depresyjnie. Jestem osobą dosyć podatną na te czynniki. Moje przyjaciółki zauważyły, że coś ze mną nie tak i  poleciły mi wyjazd, najlepiej do ciepłych krajów, aby naładować się pozytywną energią i słońcem. Na początku byłam dosyć sceptycznie nastawiona do tego, bo musiałabym wyjechać sama i nie za dobrze się czułam z tą myślą. Po jakimś czasie jednak doszłam do wniosku, że faktycznie przyda mi się odpoczynek od chłodu i postanowiłam się ogrzać na jakiejś  piaszczystej plaży. Wzięłam tydzień urlopu i zaczęłam się przygotowywać do podróży. To jeden z moich ulubionych etapów. Robię wtedy listę potrzebnych mi rzeczy, następnie chodzę po sklepach w poszukiwaniu tego, czego jeszcze nie mam, a potem upycham to w walizkach. Wiele osób nie lubi się pakować, więc jestem ewenementem w tej dziedzinie :)

Najmniej podoba mi się podróż samolotem, ale za to wtedy jest większa radość z dotarcia do celu. Ja za mój cel obrałam Dominikanę, którą gorąco mi polecały moje koleżanki. Mój hotel znajdował się tuż obok plaży, więc z okna mogłam wyglądać na Morze Karaibskie. Zaraz po przylocie postawiłam na krótką drzemkę, ale wieczorem wyruszyłam na zwiedzanie okolicy. Przeszłam się plażą i różnymi zaułkami, aż zrobiło się ciemno. Postanowiłam wracać do hotelu, ale usłyszałam dźwięki muzyki, które mnie zahipnotyzowały wręcz. Ruszyłam w ich kierunku. Dotarłam do miejsca, gdzie za skarpą odbywała się impreza. Przewaga była Mulatów, ale Europejczycy też się tam bawili. Stałam tak wpatrzona, aż w pewnym momencie podbiegł jeden z mulatów i porwał mnie do tańca. Gdy ośmieliłam się na niego spojrzeć ujrzałam niesamowitego faceta. Siłę jego umięśnionych ramion poczułam w tańcu, ale jego ciemne oczy i sięgające ramion ciemne włosy były zniewalające. Nie mogłam oderwać od niego oczu. Gdy przestaliśmy tańczyć to rozmawialiśmy łamaną angielszczyzną z hiszpańskim. Gdy zrobiło się już naprawdę późno, to odprowadził mnie do hotelu i oznajmił, że jutro mnie znajdzie.

Gdy położyłam się do łóżka nie mogłam przestać myśleć o nim, ale chyba w końcu zasnęłam, skoro obudziłam się nazajutrz przed południem. Po obiedzie wyszłam od razu na plażę, aby korzystać ze słońca, ale też z nadzieją, że znajdzie mnie ten przystojniak. Przeleżałam tak do wieczora i straciłam nadzieję na to, że on się pojawi. Już miałam się zbierać, kiedy nagle przede mną stanął on. Zabrał mnie za rękę i poprowadził gdzieś przed siebie. Pewnie nie powinnam tak ufać nieznajomym, ale on wzbudzał we mnie pełne zaufanie. Po chwili znaleźliśmy się w niesamowicie malowniczym miejscu. To była polana, gdzie otaczały ją drzewa, a nieopodal była jakaś jaskinia. Usiedliśmy na trawie w cieniu i zaczęliśmy rozmawiać, ale czułam pewne dziwnie uczucie w brzuchu, że coś się wydarzy. Tak więc on zaczął gładzić dłonią mój policzek, spojrzał mi w oczy i pocałował. To było irracjonalne, ale wsiąknęłam na dobre. On miał w sobie jakąś niezwykłą moc, przy której mój zdrowy rozsądek uciekł daleko. Zatraciłam się bez końca i w końcu zaczęliśmy się kochać na tej zielonej trawie. Szczerze mogę powiedzieć, że to była jedna z najpiękniejszych przygód w moim życiu. Całą resztę pobytu spędziłam z nim, gdzie on najczęściej pokazywał mi niesamowite miejsca tego uroczego kraju, gdzie często zostawaliśmy na dłużej, aby kontemplować jego piękno… Nigdy dotąd nie byłam tak beztroska i szczęśliwa, tak więc nawet nie chciało mi się wracać do kraju. No niestety nadszedł ten czas, pożegnałam się z facetem moich marzeń i ruszyłam w podróż powrotną. 

Tak się skończyła moja przygoda, ale już wiem, gdzie pojadę na następne wakacje. Wróciłam do polskiej rzeczywistości, ale naładowana pozytywną energią Dominikany… Właśnie dla takich krótkich chwil szczęścia człowiek żyje :)