Przyszły zięć w wieku mojego męża?

Przyszły zięć w wieku mojego męża?

Od zawsze trwa spór o to, czy trudniej wychować chłopca czy dziewczynkę. Mam i chłopca, i dziewczynkę, więc powiem wam, że z żadnym nie ma łatwo, ale muszę przyznać, że to Anita jest bardziej problematyczna niż Antek. Przynajmniej ostatnimi czasy, bo nie oszczędzała naszych nerwów. Może to przez ten okres dojrzewania, bo ma te siedemnaście lat. Antek jest młodszy, chodzi dopiero do podstawówki. Swoją drogą, nigdy nie mieliśmy z nimi lekko. Jak to na rodzeństwo przystało bez przerwy się kłócili, bili czy wyzywali. Rozumiem, różnica wieku robi swoje, ale myślałam, że Anita mając prawie osiemnaście lat ma swój rozum. Nie powinnam tak mówić o córce, ale myliłam się w tej kwestii. 

Anita wyglądała na starszą niż jest. A jest to zasługa zarówno rysów twarzy, jak i makijażu, bez którego się nikomu nie pokazuje. Bez problemu wchodzi na dyskoteki dla dorosłych nie ukończywszy osiemnastu lat. Oczywiście nie dowiedziałam się tego od niej, tylko od matek jej koleżanek, z którymi się spotykam na kawie. Jasną sprawą było to, że dla niej byłam aktualnie tylko denerwującą matką, co się czepia wszystkiego. Mój mąż nie cieszył się większym autorytetem, głównie dlatego, że pracował za granicą, więc przebywał w domu naprawdę rzadko. Jednak w ten sposób zapewniał nam godny byt, by niczego nam nie brakowało, a dzieci miały wszystko co dla nich niezbędne, a nawet więcej. 

Anita bardzo opuściła się w nauce. I to nie dlatego, że nie potrafiła się nauczyć, bo z tym nigdy nie miała problemu, ale dlatego, że wcale nie zaglądała do książek. Ostatnimi czasy nic innego nie było jej w głowie, jak tylko imprezy i znajomi. Oczywiście zabraniałam jej tego i goniłam do nauki, ale siedziała raz w domu i potem i tak balowała. A ja byłam ta najgorsza i niewyrozumiała. Czuła się jakaś pokrzywdzona, bo niby żadni rodzice nie ograniczają tak swoich dzieci, jak robię to ja. A ja miałam na uwadze tylko ich dobro. Któregoś dnia, będąc na kawie z koleżankami, które były matkami koleżanek mojej córki, dowiedziałam się, że moja córka chyba ma chłopaka, bo widywano ją z kimś. No super. Zamiast dowiadywać się takich rzeczy od mojej córki, dowiaduję się tego od teoretycznie obcych nam ludzi. Inni ludzie wiedzą więcej o niej niż ja, jej matka. Przy najbliższej okazji zapytałam Anitę o to. Była trochę zmieszana, ale odparła, że nie ma chłopaka. Po czym się oburzyła, że się wtrącam i poszła do swojego pokoju. No cóż, powinnam się już przyzwyczaić… 

Któregoś dnia zauważyłam na niej ładną sukienkę. Nie pamiętam, aby prosiła mnie o pieniądze na jakieś ubrania ostatnio, więc zapytałam ją o to. Stwierdziła, że zaoszczędziła na nią sobie i ucięła temat. Nie uwierzyłam jej jakoś. Anita nigdy nie potrafiła oszczędzać, a każdy pieniądz musiał być w obiegu. To mnie zaniepokoiło trochę. Kiedyś wracając z supermarketu zauważyłam, jak moja córka wsiada do czyjegoś samochodu i odjeżdżają. Co lepsze, samochód wyglądał na bardzo drogi. Postanowiłam nie pytać o to córki, bo i tak by mnie zbyła, ale trochę ją poobserwować. Fakt, pewnie nie powinnam tego robić, ale martwiłam się o nią, a ona mi o niczym nie mówiła. I tak właśnie kiedyś zobaczyłam ją z jakimś facetem w galerii handlowej. Facetem! On był chyba po czterdziestce. Dobrze utrzymany, ale po czterdziestce na pewno. Na dodatek trzymali się za ręce. Wróciłam do domu wstrząśnięta. Miałam tysiące myśli na minutę. Najbardziej prawdopodobną opcją był sponsoring. Bo co ona by robiła z takim starym facetem?! Gdy wróciła do domu, zapytałam ją prosto z mostu, kto to był. Oburzyła się, że ją śledzę i takie tam. Nie zrobiło to na mnie wrażenia i w końcu się przyznała, że to jej chłopak. Musiałam usiąść. Byłam przygotowana na sponsoring, ale nie na taka absurdalną miłość. Anita stwierdziła, że właśnie dlatego nic nam nie mówiła, bo tak źle byśmy to przyjęli. Zapytałam ją o tą sukienkę jeszcze raz. Przyznała, że dostała ją od niego na urodziny. Oznajmiła, że znają się od pięciu miesięcy i jest im razem dobrze. Ja jej natomiast nie powiedziałam o moich podejrzeniach o sponsoringu. Reakcja mego męża, gdy się dowiedział też nie wyrażała akceptacji tej sytuacji. 

Próbowaliśmy jej to wybić z głowy, ale wtedy tylko jeszcze bardziej się od nas oddalała i zamykała w sobie. Po jakimś czasie emocje opadły i już tak nie drążymy tematu, ale raczej póki co nie chcemy poznać owego wybranka naszej córki. Mamy nadzieję, że jej się niedługo odmieni i wszystko wróci do normy.