Randka "w ciemno"

Randka "w ciemno"

Co myślimy, gdy widzimy osobę niepełnosprawną? W większości przypadków jej współczujemy rzecz jasna. I w większości przypadków oni nie chcą naszego współczucia. Często nadmiernie chcemy im pomóc nie rozumiejąc, że oni już się przystosowali do takiej sytuacji. Inni znowu wręcz przeciwnie; brzydzą się niepełnosprawnych. Pewnie im się to nawet w głowie nie mieści, że można pójść na randkę z niepełnosprawnym. To by ich zszokowało, że byłam na randce z niewidomym… 

Pracuję jako pielęgniarka w pewnym szpitalu. Specjalizuje się on w chorobach oczu właśnie i w swoim życiu spotykałam wielu niewidomych czy niedowidzących. Przyzwyczaiłam się do nich i traktowałam na równi z innymi, bo mimo wszelkich pozorów, dawali sobie świetnie radę. Do każdego pacjenta podchodziłam indywidualnie, bo jak wiadomo, każdy jest inny, ale z żadnym się nie spoufalałam; profesjonalizm pracy. Jako, że niewidomi do była dla mnie powszechność, ponad wszystkich zdołał się wybić tylko on. 

Zgłosił się pewnego dnia do nas, jako iż zakwalifikował się do naszego programu leczenia. Odesłali go do mnie na podstawowe badania, aby uzupełnić kartę pacjenta. Już od pierwszej chwili wyczuwałam od niego niesamowitą energię, której nie miał żaden inny pacjent. Miał też niesamowite poczucie humoru i chyba tym mnie urzekł. Nie wiem czym ja go urzekłam, ale to on pierwszy zaproponował, abyśmy gdzieś razem wyszli. To mogło być odebrane jako brak profesjonalizmu w pracy, więc ustaliliśmy, że gdy będzie w szpitalu, to zachowujemy dystans pacjent - pielęgniarka. on oczywiście nie był cały czas w szpitalu, a jedynie przychodził na wizyty kontrolne i różne badania. 

Tak więc poszliśmy na naszą pierwszą randkę. Spotkaliśmy się w pewnej kawiarni i usiedliśmy na tarasie, bo była ładna pogoda. Czasami zastanawiałam się, jak to jest nie widzieć słońca… Zapytałam o to Damiana - bo tak ma na imię - i dowiedziałam się, że zastępują to wyczuwaniem jego promieni na skórze. Rozmowa toczyła nam się świetnie i byłam naprawdę rozczarowana, gdy dzień dobiegł końca. Pożegnaliśmy się z obustronną nadzieją na kolejne spotkanie. Wszystko odbywało się tak, jak to sobie ustaliliśmy. W szpitalu zachowywaliśmy dystans, zaś poza nim chodziliśmy na randki. Damian często żartował, że lubi te “randki w ciemno”.  To dosyć niesamowite przeżycie. Często dostawałam od niego kwiaty i miłe wiadomości, ale nasza znajomość rozwijała się powoli. Dopiero po kilku miesiącach doszło do pocałunku… To było podczas naszego spaceru po parku. Zaczęliśmy się mieć bardziej ku sobie i po pewnym czasie tworzyć związek.

Gdy o wszystkim powiedziałam rodzicom, to nie byli zadowoleni. Nie potrafili zrozumieć, że zakochałam się w niewidomym. Byli przerażeni, tak jakby to przekreśliło moje życie. Stwierdzili, że zasługuję na kogoś “lepszego”. Dobrze wiedziałam, że chodzi im o tego syna kolegi mojego ojca, bo od zawsze chcieli mnie z nim wyswatać, ale ten nadęty bufon do mnie nie przemawiał. Jako, że moi rodzice nie akceptowali naszego związku, to postanowiłam im go nie przedstawiać jeszcze. Dopiero jak zrozumieją co nas łączy i go zaakceptują, to go poznają. Jeszcze to nie nastało, a moje stosunki z nimi też odbywają się z pewnym dystansem. Nie potrafią zrozumieć, że jestem z nim szczęśliwa i zaakceptować tego. Niestety, jeśli będą chcieli mnie odwiedzać, to będą musieli go zaakceptować, bo niedługo się wprowadza do mojego mieszkania. 

Pewnie niektórym zaświtała myśl, jak to jest kochać się z niewidomym? Otóż niesamowicie! Jak wiadomo, niewidomi mają wyostrzone pozostałe zmysły, więc jego dotyk jest rozbrajający. Jako że nie może mnie zobaczyć stara się mnie poznać poprzez dotyk i jest to niesamowite. Tak więc niepełnosprawni nie są tacy straszni, a można się nawet zakochać w nich :) Jestem teraz bardzo szczęśliwa z nim i wcale nie jest dla mnie obciążeniem, jak niektórzy sądzą, bo Damian jest praktycznie całkowicie samodzielny. On nawet nie chce, żeby mu pomagać, ale i tak robię to czasami. Dostał propozycję operacji oczu, dzięki której mógłby chociaż częściowo odzyskać wzrok, ale która wiąże się z dużym ryzykiem. Odrzucił, bo stwierdził, że nie będzie ryzykować szczęścia. Oboje patrzymy z optymizmem w przyszłość :)