Zakochałam się w księdzu

Zakochałam się w księdzu

Na początku mojej historii, proszę o bezwzględna anonimowość. W tym artykule przedstawię się jako WZ. Mój ukochany to ksiądz ZW. Przybył do parafii w której mieszkam 2 lata. I tak się zaczęło, jak piorun, który uderzył w moje serce. 

Zaczęły się ciągle spotkania przypadkowe wpadnięcia na siebie i te jakże niezwykłe słowa Szczęść Boże. Pamiętam nasze pierwsze spotkanie. On mknąc przez rynek zatłoczonego miasta zagadał właśnie do mnie, a ja wniebowzięta widziałam połyskującą w słońcu jego suknie, to było coś niesamowitego. Wtedy spotykaliśmy się prawie codziennie rozmawialiśmy, śmialiśmy się - działo się wiele. On się zakochał, ja również. Poznałam całą jego rodzinę, która mnie pokochała. W każdym z naszych spotkań działo się coś wyjątkowego. Faworyzował mnie spośród innych swoich parafian, wyróżniał z tłumu i zagadywał. 

Za każdym razem śmiał się do mnie. Kiedy byłam w kościele spoglądał na mnie z nieśmiałym uśmiechem. W jego oczach widać było tęsknotę i pragnienie. Gdy podchodził do mnie, z dreszczem emocji wsuwał mi komunię do ust. Dostaliśmy od życia wszystko to co mogliśmy. Najważniejsza była nasza miłość. On chyba myślał że ja go nie kocham, dlatego stał się inny w stosunku do mnie. Niestety powiedziałam o naszej miłości komuś kto nie był uczciwy i tak zaczęły się nasze kłopoty, które trwają do dziś. Wierzę, że pewnego dnia wszystko co złe się skończy. Nadejdzie światłości, a światłością jest moja miłość do ZW. 

Czytaj też: Kocham księdza

Okrutny los który obrócił się na przeciw nam i źli ludzie z otoczenia kościoła ujrzeli, że z ZW jest coś nie tak, a wszystko przez naszą miłość. Mój luby zaczął opuszczać się w obowiązkach, nie był już taki sam. Ludzie zaczęli się buntować przeciwko nam. ZW widzą presje ze strony otoczenia wyjechał na kilka dni na rekolekcje zamknięte, przemyśleć swoje powołanie. Gdy wrócił już nic nie było takie same. Unikał mnie, a ja z nadzieją przychodziłam i walczyłam o jego miłość. Ja wiem, że on mnie kocha, że będziemy razem i że będziemy żyli długo i szczęśliwie.  

Pewnego dnia to on napisze artykuł podobny do tego co pisze teraz ja i podzieli się swoją historia, już jako były ksiądz, a obecnie jako mój mąż, AMEN.

Jeśli podoba Ci się ta historia, podziel się nią! Udostępnij na Facebooku i Google+