Zdradzona

Zdradzona

Co może być gorszego od zdrady przez bliską Ci osobę? Może zdrada dwóch bliskich Ci osób? Tak, to jedno z najgorszych doświadczeń w moim życiu. Moje zaufanie zostało zawiedzione podwójnie, a złość na nich i na siebie wręcz niewyobrażalna. Tak, na siebie też jestem zła, bo mogłam się zorientować wcześniej przecież… No ale teraz to już mało ważne. Ważne jest to, że zrozumiałam, że tak naprawdę nie można ufać nikomu. 

Mam 30 lat i do niedawna mieszkałam z moim mężem w mieszkaniu po mojej ciotce na  bardzo przyjemnym osiedlu. Byliśmy pięć lat po ślubie i nasze życie to była sielanka, a  przynajmniej tak mi się wydawało. Nie mieliśmy dzieci, bo Kamil stwierdził, że mamy jeszcze czas. Nie chciał dzieci teraz, a ja się na to zgadzałam. Bez dzieci mieliśmy większą swobodę i częściej gdzieś wychodziliśmy. To na jakiś obiad, to do kina, a czasem na jakąś imprezę. Ogólnie żyło nam się dobrze, oboje dobrze zarabiamy, więc standard życia był na odpowiednim poziomie. Często też jeździliśmy na wakacje, a najczęściej do ciepłych krajów. Śmiałam się tam, że będzie podrywał czekoladki, a on zapewniał mnie, że jak podrywać, to tylko mnie. Wierzyłam mu… W sumie nigdy nie dał mi powodów, aby mu nie wierzyć. Zdobył moje zaufanie, które jak się potem okazało, bardzo nadwyrężał. 

Pewnego dnia w galerii handlowej ja weszłam do sklepu, a on stwierdził, że poczeka na ławce. No nic, kupiłam tam co chciałam i wychodząc z tego sklepu przyuważyłam, jak mój mąż siedzi na ławce w towarzystwie jakiejś ładnej, farbowanej blondynki. Ta blondynka się ewidentnie do niego przystawiała, a on był rad na te anonse. Gdy mu potem robiłam z tego powodu wyrzuty, to się oburzył wielce i zarzucił mi, że mu nie ufam. Byłam przekonana, że gdybym wyszła trochę później, to już bym go nigdzie nie znalazła… Dobra, starałam się potem o tym wszystkim zapomnieć, ale kilka dni potem znowu zdarzyła się podobna sytuacja. Tym razem to on rzucał anonse. byliśmy w kawiarni i Kamil wracał z baru do naszego stolika z sokiem pomarańczowym. Po drodze wpadł na jakąś kobietę i w ramach przeprosin zaczął ją wycierać serwetkami do sucha… Zirytowało mnie to niesamowicie i wyszłam stamtąd. On później udawał, że nie wie o co mi chodzi i obraził się o to, że ja się ciągle go czepiam. Mieliśmy ciche dni. W tym czasie Kamil miał wyjazd służbowy, więc sobie odpoczęłam od niego. Gdy wrócił zaczął mnie oskarżać o zdradę, bo nie rzuciłam mu się w ramiona z tęsknoty. Pomyślałam, że on zaczyna przeginać z tymi oskarżeniami. To podsuwało mi myśl, że on sam ma coś na sumieniu i stara się mnie o to oskarżyć. Wtedy zaczęłam być jeszcze bardziej podejrzliwa i uważnie go obserwować. Niestety, ja też miałam delegacje i wtedy nie mogłam go pilnować. A wiadomo, że jak kota nie ma to myszy harcują. Wpadłam na plan, że powiem Kamilowi, że wracam w niedzielę, a wrócę w sobotę. Jak wymyśliłam, tak zrobiłam. 

W sobotę po południu stanęłam przed drzwiami mojego mieszkania i cicho chciałam wejść. Okazało się, że drzwi są zamknięte. Otwierając je jak najciszej się dało, weszłam do środka. Na podłodze w przedpokoju leżała jakaś satynowa bluzeczka. Moje serce przyspieszyło. Ruszyłam ku sypialni i pomyślałam, że oskarżą mnie o zabójstwo w afekcie… W łóżku, MOIM łóżku, MÓJ  mąż zabawiał się z MOJĄ siostrą. Byli niesamowicie zdziwieni moją obecnością. moją kochaną siostrę wzięłam za kudły i zrzuciłam z łóżka na podłogę. W ręce została mi garść włosów.  Mojemu kochanemu mężowi złamałam nos. nigdy bym siebie nie posądzała o takie rzeczy, ale jak widać adrenalina połączona z wściekłością może wiele zdziałać. moja siostra uciekła w popłochu, a tak zwany “mąż” zakrwawił całe łóżko. Nie miałam ochoty na niego patrzeć, więc wzięłam torebkę i oznajmiłam, że wychodzę. Kazałam mu się wynosić, bo jak wrócę a on tu jeszcze będzie, to złamię mu parę innych rzeczy. 

Tak się zakończyło moje cudowne małżeństwo. Wydawało mi się, że byliśmy super małżeństwem, a on mnie zdradzał na prawo i lewo. Jeszcze hipokryta, mnie o to oskarżał. Wzięliśmy rozwód i odzyskałam spokój ducha. Łóżko wyrzuciłam i kupiłam sobie nowe, bo nie potrafiłabym na nim spać. Z siostrą nie utrzymuję kontaktu, chociaż chciała mnie przepraszać, to jej nigdy tego nie wybaczę. Niech sobie założy rodzinę z moim byłym mężem, bo chodzą słuchy, że jest w ciąży. Chyba powinnam im złożyć gratulacje :)