Historie miłosne

Zimowe szaleństwo

Zimę 2008 zapamiętam na zawsze. Z kilku powodów. Pewnego dnia bliska kumpela wyciągnęła mnie na lodowisko. Miało być jak zawsze – wesoło i głośno. Właściwie tak też było. Z tym, że do czasu. W pewnym momencie poczułam jak z wielkim impetem ktoś na mnie wpada. Nic nie widziałam. Czułam tylko potężny ucisk i to, że tracę równowagę. Więcej nie pamiętam bo urwał mi się film.


Życiowo-miłosna historia

Dziewczyny! Postanowiłam, że i ja napiszę swoją zwykła, niezwykłą historię :) Może dzięki temu przestaniecie narzekać na facetów, a na tych, którzy są obok spojrzycie bardziej przychylnie. Znaliśmy się od praktycznie piaskownicy. Chyba wszystko o sobie wiedzieliśmy. Zawsze miałam do niego zaufanie. Wiedziałam, że mogę mu powiedzieć wszystko. Był ciepły, wrażliwy i zawsze pomocny. Nikt nie miał takich zwariowanych pomysłów  jak on. Byliśmy nierozłączni. Ja i on – mój najbliższy przyjaciel. Zawsze mieliśmy jasny układ, że tylko się przyjaźnimy. Z resztą tak było dobrze.


Historia ze złamanym sercem w tle

Poznaliśmy się przypadkiem na imprezie u koleżanki ze studiów. Nigdy wcześniej go u nich nie widziałam. Był typem południowca, ciemna karnacja, zamaszysta gestykulacja, głośny śmiech i przenikliwe spojrzenie. Od razu zwróciłam na niego uwagę. Kręciło się wokół niego kilka dziewczyn. Wyraźnie zabiegały o jego uwagę. On natomiast zachowywał się tak, jakby kompletnie nie zdawał sobie sprawy z tego jakie wywiera na nich wrażenie i jakie wzbudza zainteresowanie.