Bezużyteczny alkohol

Bezużyteczny alkohol

Nienawidzę alkoholu. I tu nie chodzi o walory smakowe czy coś, ale raczej o to, co on potrafi zrobić z ludźmi. Mówią, że niby wszystko jest dla ludzi, ale powiedzcie mi, czy to jest na prawdę tak bardzo potrzebne do życia? Czasami jest przyczyną nawet śmierci, ale jednak jest tak powszechnie stosowany. Opowiem wam o powodach, dlaczego jestem jego przeciwnikiem. 

Będąc dzieckiem codziennie oglądałem moją matkę w upojeniu alkoholowym. Nie, nie byliśmy patologiczną rodziną. W tym wszystkim tylko ona zakrzywiała cały obraz. Mój ojciec nie zarabiał kokosów, ale starał się, aby nam, dzieciom niczego nie brakowało. A było nas troje. Ja najstarszy i moje dwie młodsze siostry. W związku z sytuacją w domu już od najmłodszych lat czułem się za nie odpowiedzialny. Robiłem im jedzenie, zaprowadzałem do szkoły i bawiłem się z nimi. Jednocześnie ogarniałem dom i własne obowiązki. To wszystko sprawiło, że dosyć szybko dorosłem. Wiedziałem, że mama ma problem i to na szkodę nam wszystkim. Rzecz jasna kochaliśmy mamę, więc staraliśmy się jej jakoś pomóc. Wiele razy zabieraliśmy ją na spotkania Anonimowych Alkoholików, staraliśmy się do niej dotrzeć, ale wszystko bez skutków. Jeśli chora osoba nie poweźmie decyzji, że chce wyzdrowieć, to nigdy tego nie zrobi. Tak więc żyliśmy w naszym małym mieszkanku, które było jednym schronieniem przed wścibskim wzrokiem sąsiadów. Nie, oni wcale nie chcieli nam pomóc. Za każdym razem, gdy ich gdzieś widzieliśmy, spotykaliśmy się z wzrokiem pogardy. A zdarzało się wiele sytuacji, gdy mama dawała ludziom powody, by tak patrzeć.

Wiele razy musiałem wraz z ojcem, albo którąś siostrą zabierać ją spod bloku, bo zasypiała pijana na ławce, albo co gorsza, zaczepiała ludzi i żebrała pieniądze. Pewnie dlatego, że ojciec jej nigdy nie dawał na alkohol i musiała sama uzbierać. Wiele razy też awanturowała się z ojcem o pieniądze właśnie. Bywała wtedy agresywna i nieobliczalna, jak w amoku. Tata natomiast nigdy nie uderzył mamy. To był całkiem inny typ człowieka. Powiecie, dlaczego tata ciągle z nią był i dlaczego jej nie wyrzucił? Otóż tata, na jego nieszczęście, kochał bezwarunkowo. Bo znam inny obraz mamy z mojego wczesnego dzieciństwa. Pamiętam, jaki byłem wtedy szczęśliwy… Gdy miałem jakieś dziesięć lat, a moje młodsze były już na świecie, moja mama straciła pracę. Jakaś redukcja etatów, a że mama była już trzy razy na macierzyńskim, to stwierdzili, że mało rentowna i ją zwolnili. Wtedy jakoś nie wytrzymałą tego psychicznie i zaczęła pić. A gdy już zaczęła, to nie chciała skończyć. Nigdy nie poszła się leczyć i zmarła w wieku 47 lat, bo organizm był tak wykończony, że się poddał. I tak skończyła się jej przygoda z alkoholem. Nie dość, ze niszczyła siebie, to nie zważała na to, jak bardzo niszczy nas. A teraz obawiam się powtórki z rozrywki…

Od kilku lat jestem szczęśliwym małżonkiem przecudnej kobiety, a niedawno urodził mi się syn. Można by rzec; czego pragnąć więcej? Otóż odkąd pojawił się mój syn, Michaś, moja żona popadła w depresję poporodową. Lekarz mówił, że to się zdarza i muszę jej okazywać wiele wsparcia i miłości. Nie miałem zamiaru robić niczego innego. Moje kochanie zaczęło pić. Domyśliłem się, gdy kilka razy znalazłem schowaną gdzieś butelkę wódki, lub piwa. Przeraziła mnie myśl, że może się powtórzyć historia sprzed lat. Postanowiłem być jednak cierpliwy i nieustępliwy i wyciągnąć ją z tego bagna. I wiecie co? Odniosłem już mały sukces. Moja żona dobrowolnie zgłosiła się do poradni i chce iść na odwyk. Dla mnie i naszego Michasia. Mam wielką nadzieję, że zwycięży tę walkę, bo nie chciałbym stracić kolejnej bliskiej mi osoby…

Tak więc przez alkohol straciłem matkę i normalne dzieciństwo, a teraz wyciągnął też swoje łapy po moją ukochaną żonę. Mam wrażenie, że chce odebrać mi wszystko to, co dla mnie najważniejsze. Najgorsze jest to, jak ludzie dają mu się szybko omamić i jak równie szybko spadają na dno… Moim zdaniem alkohol to wielki wróg społeczeństwa, tylko niewielu ludzi zdaje sobie z tego sprawę i niewielu ludzi stara się coś z tym zrobić. 

Jeśli podoba Ci się ta historia, podziel się nią! Udostępnij na Facebooku i Google+