Chłopaki nie płaczą

Chłopaki nie płaczą

Wszyscy uważają, że faceci to mają proste myślenie i jak jest tak to jest tak. A moim zdaniem nie aż tak bardzo różnimy się od kobiet. Też mamy swoje przemyślenia, rozterki i dylematy. Tylko nie okazujemy tego publicznie i nie ujawniamy się z naszymi problemami, bo przecież chłopaki nie płaczą. Ja jednak postanowiłem tu napisać, bo uważam, że poprzez anonimowość jaką jestem objęty, nie ujmuje mi to tak bardzo. 

Jestem z dziewczyną od dwóch lat, a od dobrego roku zastanawiam się, czy powinienem. Ogólnie poznaliśmy się na pewnej imprezie plenerowej i od razu zauroczyła mnie swoją osobą. Na imię jej Justyna i jak dla mnie jest naprawdę piękną dziewczyną; drobna, złotowłosa i błękitnooka. O charakterze ciężko opowiedzieć, bo jest zmienna jak pióro na wietrze. I to jest jeden z jej mankamentów. Raz jest kochającą kruszynką, innym razem zwykłą zołzą. I nie wiem czy to normalne, bo nie spotkałem się z czymś takim u żadnej dziewczyny. Wiem, że kobiety mają swoje dni chandry, ale na pewno nie w takim stopniu jak Justyna. Ona czasami się zachowuje jak schizofrenik: jest słodka i urocza, a za minutę pokazuje swoje pazurki.

Czytaj też: Pechowcem być

Jest zdolna nawet do poniżania mnie. Nie jestem osobą, którą dotyka zdanie innych, ale wiadomo, że od osoby na której nam zależy, odbieramy to zawsze boleśnie. I tu znajduje się aspekt, w którym tkwi różnica między chłopakami i dziewczynami: chłopaki nie płaczą. My to zamykamy tam w środku nas i czekamy aż to się przetrawi, lub zgnije. Ciśnie się pytanie: dlaczego ja to znoszę?  Znoszę to, bo ją kocham mimo wszystko. To jest tak piękne, ale jednocześnie toksyczne uczucie, że ciągle jej wszystko przebaczam. nawet jeśli wiem i zdaję sobie sprawę z tego, że to mnie niszczy, to nie potrafię dopuścić do siebie myśli o zerwaniu. Jednakże, gdyby to był jedyny problem, to mógłbym się nazwać szczęśliwym . Niestety Justyna przysparza mi o wiele gorszych atrakcji… 

Właśnie jakiś rok temu mój kumpel zasugerował mi, że powinienem mieć oko na Justynę, bo jego zdaniem ona mnie oszukuje. Nie uwierzyłem mu, jak to zakochany i zaślepiony, i wyśmiałem go. On jednak nie dawał za wygraną i pewnego wieczoru, gdy Justyna rzekomo miała spotkać się ze swoimi przyjaciółkami w kawiarni, zadzwonił do mnie, że za pięć minut u mnie będzie. Wpadł i powiedział, że musi mi coś pokazać. Podjechaliśmy pod pewien klub w naszym mieście i oznajmił, że Justyna jest w środku. Pomyślałem, że pewnie z przyjaciółkami przeniosły się z kawiarni do klubu, lecz Michał, jakby czytając w moich myślach oznajmił, że nie jest z koleżankami, lecz kolegami. Poszedłem do tego klubu i nie musiałem jej długo szukać; tańczyła na podium w objęciach jakiegoś gościa.Wryło mnie w ziemię, ale nie przerywałem jej zabawy. Przedstawiłem jej sytuację następnego dnia. Najpierw była wielce urażona, że ją szpieguję i nie odzywała się do mnie cały dzień. Potem zmieniła taktykę i postanowiła mnie przeprosić obiecując jednocześnie, że to się nigdy nie powtórzy. Byłem na nią zły, ale przez kilka kolejnych dni była taka kochana dla mnie, że znowu mnie kupiła. Postanowiłem zapomnieć o całej sprawie i spróbować znowu być szczęśliwym. Jednak tydzień temu Michał doniósł mi, że widział Justynę z jakimś facetem pod pewnym podrzędnym hotelem. Stwierdził, że to wygląda dosyć jednoznacznie. 

I teraz już nie potrafię odzyskać spokoju ducha. Nie przedstawiłem jej jeszcze zarzutów, bo mówiąc szczerze, obawiam się tej konfrontacji. Ona dobrze wie, jaką ma moc i jak ja jej ulegam i wybaczam jak tylko dobrze się postara. A ja z jednej strony nie chcę, żeby to się tak skończyło, ale z drugiej ciężko mi sobie wyobrazić życie bez niej… Muszę się trzymać konwencji, że chłopaki nie płaczą, dlatego z całkowicie suchymi oczami przedstawiam swoją sytuację tutaj, a może uda mi się poprzez to znaleźć siłę, aby odmienić swoje życie. 

Jeśli podoba Ci się ta historia, podziel się nią! Udostępnij na Facebooku i Google+