Metamorfoza

Metamorfoza

Wiele osób twierdzi, że człowiek się nie zmienia. Moim zdaniem jest to błędne myślenie i znam to po sobie. Jestem przykładem na to, że można się zmienić, a wystarczy chęć i motywacja. A najlepiej mieć określony cel tej zmiany. Wszystko można zmienić, a ludzie, którzy twierdzą inaczej są ograniczeni. To my swoimi myślami i czynami tworzymy rzeczywistość.

Jak już wspomniałam o celu, to przedstawię wam mój początkowy. Ma na imię Darek i jest inteligentnym, wysokim brunetem z dobrego domu. Owszem, moim celem był chłopak. Spodobał mi się już w pierwszej klasie technikum, ale wtedy nie myślałam jeszcze jak go zdobyć. Wtedy też zaprzepaściłam sobie szanse u niego. Patrząc na to z perspektywy czasu, to dobrze się stało, bo najwidoczniej nie byliśmy sobie pisani, a ja poznałam swój inny cel, ale o nim później.

Ogólnie to zawsze byłam trudnym dzieckiem. Zawsze musiałam dostać to, co chciałam choćby siłą, co przysparzało mi kłopotów w szkole. Mój niewyparzony język i mówienie tego, co się ma na myśli też nigdy mi w szkole nie pomagały. W sumie to w szkole byłam tym najgorszym dzieckiem, bo jakoś normalnie wśród ludzi potrafiłam się przystosować do otoczenia, a szkoła działała na mnie jak płachta na byka. W ogóle szkoła to nie była moja bajka. Chodziłam do niej, aby mieć frekwencję i przechodzić z klasy do klasy. Oczywiście nie zawsze tak było. W podstawówce nawet lubiłam szkołę, ale potem w gimnazjum miałam nowych znajomych i to oni mnie odciągnęli od szkoły. Często chodziliśmy na wagary przez co moja mama miała bóle głowy. Wtedy chyba zaczął się ten okres buntu, bo nic mi się nie podobało i często to eksponowałam. Ten okres trwał też w pierwszej klasie technikum. Swój bunt eksponowałam też stylem, bo dzięki moim znajomym z gimnazjum zaczęłam słuchać punk rocka, a styl jest dosyć specyficzny. Sposób bycia również, więc niewiele osób mnie lubiło, a nauczycieli jeszcze mniej. Darek to było takie moje przeciwieństwo. Taki ułożony, zawsze przygotowany do szkoły. Mogłoby się wydawać, że nudny, ale miał coś w sobie.

W wakacje przed drugą klasą stwierdziłam, że aby mu się spodobać, muszę stać się bardziej zwyczajna. Ja naprawdę myślałam, że dzięki temu mu się spodobam. Tak mnie wzięło, że postanowiłam również wziąć się za naukę. Tak więc z nastaniem drugiej klasy zaczęłam realizować swój plan. Znacząco poprawiła mi się średnia, a nauczyciele patrzyli na mnie podejrzliwym wzrokiem. Bo co? Bo nie miałam już kolorowych włosów i kolczyka w nosie? Gdy wyglądałam pospolicie wzbudzałam większe zainteresowanie, niż gdy wglądałam dosyć ekstrawagancko.

Kolejnym krokiem było jakoś zbliżyć się do Darka. Zaczęłam z nim konsultować zadania domowe i chciałam zacząć z nim jakoś normalnie rozmawiać, aby zawiązać bliższą znajomość. Niestety on zachowywał spory dystans w stosunku co do mnie. Któregoś dna mi powiedział, że między nami nic niczego nie będzie niezależnie jak wyglądam. Dowiedział się, że mi się podoba i postanowił to zniwelować w ziarenku. Szczerze mówiąc, nie ruszyło mnie to. Przez ten cały proces odnalazłam inny cel, któremu przysłuży się moja zmiana. Postanowiłam związać moją przyszłość z bankowością. W samą porę wzięłam się do nauki i zdałam maturę z bardzo dobrym wynikiem. Dostałam się na wymarzone studia i jestem teraz na drugim roku.

Każdy jest w stanie się zmienić. Możemy zniwelować te cechy, które działają na naszą szkodę, tak jak w moim przypadku upór i bezmyślne gadanie wszystkiego co się ma na myśli. Czasem warto się ugryźć w język lub odpuścić. Widzę przed sobą przyszłość, a być może nie odkryłabym tego, gdyby nie ta głupia akcja z tym chłopakiem. Wszystko dzieje się po coś.