Mogła to być smutna historia

Mogła to być smutna historia

Miałam 25 lat kiedy poznałam mojego byłego męża. Był zabawny, miły od razu przypadł mi do gustu. Kiedy wyznał mi, że jako dziecko był bity, pomyślałam, że mogę naprawić jego życie. Moja przyjaciółka ostrzegała mnie przed związkiem z człowiekiem z taką przeszłością. Myślałam, że dam sobie radę, że dam mu szczęście, którego nie miał w dzieciństwie.

Było pięknie, aż w końcu podczas podróżny poślubnej zaatakował mnie pierwszy raz. Jadąc samochodem pomyliłam drogę. Uderzył mnie tak pięścią z taką siła, że rozbiłam głową boczną szybę. Potem było już tylko gorzej. Zepchnął mnie ze schodów, popychał, obrażał. Na początku usprawiedliwiałam, każdy jego atak. Pomyślałam - praca, stres. W końcu bicie stało się rutyną. Przez cały czas wszystko ukrywałam, bałam się, że ludzie będą mnie obwiniać.

Kiedy z dałam sobie sprawę, że nie jesteśmy normalnym małżeństwem ataki z jego strony coraz bardziej się nasilały. Zagroziłam, że jak jeszcze raz mnie uderzy odejdę od niego. Sielanka nie trwała długo po półroczny spokoju mąż w naszą rocznicę ślubu pobił mnie do tego stopnia, że znalazłam się w szpitalu. Coś we mnie pękło.

Nie zastanawiałam się długo, postawiałam odejść od męża. O wszystkim powiedziałam rodzinie, która nie mogła uwierzyć w to co mowie. Mama słuchając mojej opowieści nie mogła przestać płakać. Podczas wizyt na policji i rozprawach sądowych zdałam sobie sprawę, że nie jestem sama, że mogę liczyć na rodzinę, przyjaciół. Małżeństwo zniszczyło mnie emocjonalnie i fizycznie.

Minęło kilka lat zanim znów mogłam normalnie funkcjonować. Zaczęłam się uśmiechać, zakochałam się, mimo że wcześniej zostałam tak okrutnie potraktowana. Teraz mam wspaniałego męża, który jest dla mnie oparciem w trudnych chwilach, dwójkę dzieci, dom i wymarzoną pracę.