Mój mąż to imprezowicz

Mój mąż to imprezowicz

Zawsze chciałam mieć dom, rodzinę, dzieci. Jak prawie każda kobieta. Kiedy poznałam mojego męża, byłam bardzo szczęśliwa. W końcu moje marzenia się spełniły.

Kiedy wychodziłam za mąż nie byłam już taka młoda. Nie chciałam mieć dziecka po 30-stce. Nie ze względów wiekowych ale zdrowotnych. Było cudowanie do czasu gdy urodziło się dziecko. Wcześniej chodziliśmy na imprezy, dyskoteki, spotkania ze znajomymi. Kiedy Julia przyszła na świat trzeba było ograniczyć wydatki na imprezy. Trzeba było się skupić na potrzebach dziecka. A wiadomo, że dziecko do duży wydatek. Przed ciążą rozmawiałam z mężem i zgodził się na takie warunki, jednak gdy przyszło co do czego on się zaczął wykręcać, mówiąc, że ograniczam. Że nie pozwalam mu wydawać pieniędzy na to co on chce- czyli na jego przyjemności.

Przez to były ciągłe kłótnie. Ja też miałam mnóstwo potrzeb ale jakoś potrafiłam zacisnąć zęby bo wiedziałam, że jedzenie dla dziecka jest ważniejsze niż np. Nowe perfumy. Mój mąż tego nie potrafił zrozumieć. Kiedy wydawało mi się, że przetłumaczyłam mojemu mężowi, że trzeba ograniczyć zabawę do 2 w miesiącu, on zwyczaje złamał to postanowienie. Z czasem doszło do tego, że nie starczało na jedzie. Miałam już dość, myślałam, że wychodzę za faceta odpowiedzialnego, że za opiekuję mną i dzieckiem, że nasze dobro jest ważniejsze już jakieś imprezki z kolegami. Mój mąż wychodził zaczął wychodzić w sobotnie wieczory nie mówiąc gdzie idzie i kiedy wróci. Miałam już dosyć.

Pewnego wieczoru nie wytrzymałam i powiedziałam, że jeśli jeszcze raz wyjdzie i nas zostawi, spakuje siebie i dziecko i się wyprowadzimy. Był bardzo z szokowany jak usłyszał moje słowa. Myślałam, że coś poskutkowało bo bez słowa się rozebrał i został w domu ze mną, jednak on zamiast chodzić na imprezy, chodził zwyczajnie do baru wydając mnóstwo pieniędzy. Nie chodzi o to, że ja mu nie pozwoliłam się napić, iść spotkać z kolegami pogadać. Rozumiem, że ze mną nie porozmawia tak jak z nimi. Ale bez przesady co dzienne eskapady do już przesada.

Miałam dość, spakowałam się i pojechałam do mamy. Zostawiałam mu kartkę, że teraz może sobie imprezować ile chce. Najgorsze było to, że dostałam filmik od koleżanki, która pracowała w barze, gdzie zawsze przychodził mój mąż, zresztą razem tam chodziliśmy. Filmik pokazywał jak mój mąż maca się i całuje z jakąś młodą siksą. Wiedziałam, że to on. Było mi strasznie, płakałam, poczułam się złe zdradzona, na dodatek zostałam sama z dzieckiem. Bo o powrocie do mojego męża nie było już mowy. Kiedy mój mąż zaczął mnie błagać o wybaczenie, że się zmieni, ja już mu nie wierzyłam. Dostałam szybki rozwód, nie starzał problemów podczas rozwodu. Kiedy się rozwiedliśmy Julka miała roczek, mój były mąż powiedział, że będzie odwiedzał małą, że nie pozwoli aby inny facet ją wychowywał. Julka ma 3 latka a po tatusiu słuch zaginął. Na szczęście mam kogoś kto o nas dba i kocha całym sercem.