Mój ukochany brat...

Mój ukochany brat

Mieliście kiedyś uczucie, że całe wasze życie to jedno wielkie kłamstwo? U mnie ostatnio te uczucie zdominowało wszystko… Zniszczyło cały dotychczasowy ład w moim życiu i przygniotło moje poczucie szczęścia. A wszystko za sprawą jednego kłamstwa, które ciągnęło się latami… Dotychczas prowadziłam spokojne życie 22-latki. Skończyłam technikum fryzjerskie i pracuję w salonie fryzjerskim niedaleko mnie. Mieszkam z rodzicami jeszcze, ale mam praktycznie całe piętro dla siebie, bo nie mam rodzeństwa. W każdym razie w takim żyłam przeświadczeniu. 

Jestem singielką i lubię sobie poflirtować z co lepszymi kąskami w moim salonie. To znaczy w salonie, w którym pracuję.  Tak też, gdy któregoś dnia przyszedł się ostrzyc pewien przystojniak użyłam całego mojego uroku osobistego, aby go oczarować. Jakież było moje rozczarowanie, gdy nie odczułam żadnego zainteresowania prowadzeniem gry ze mną. Porzuciłam więc ten pomysł, skończyłam go strzyc, zapłacił i wyszedł. Trochę mi się szkoda zrobiło, bo był naprawdę przystojny i w moim typie. Wysoki brunet o ciemnych oczach i okazałej posturze. Odkąd pamiętam podobali mi się właśnie tacy chłopcy. W szkole śmiali się, że latam za murzynami. Albo twierdzili, że swój do swego ciągnie. Miałam parę przykrości w szkole z powodu mojej śniadej cery, którą odziedziczyłam po ojcu.

Czytaj też: Choroba brata

Tak więc obiekt moich westchnień wyszedł i dotarło do mnie, że mogłam go widzieć pierwszy i ostatni raz. Trochę mi to zepsuło humor na resztę dnia. Nie potrafiłam o nim zapomnieć. Normalnie historia do jakiegoś romantycznego filmu: piękny nieznajomy i zauroczona nim dziewczyna. Tylko nie miałam jak go szukać. To było najgorsze, bo nie lubię bezczynności… No ale nie pozostawało mi nic innego, jak chodzić do pracy z nadzieją, że jeszcze przyjdzie się ostrzyc. Nic takiego się nie stało, ale nie znaczy to, że się nie zobaczyliśmy. 

Któregoś jesiennego wieczoru wracając z pracy zrobiłam małe zakupy, a że szłam pieszo, to trochę musiałam to nieść. Wbrew zdrowemu rozsądkowi postanowiłam sobie skrócić drogę do domu przez park. Szłam więc o zmroku z dwoma siatami przez park. Wszyscy ludzie pouciekali już dawno do ciepłych domów, a ja starałam się przejść przez ten park możliwie jak najszybciej. Walczyłam też  z wyobraźnią, bo podsuwała mi wiele obrazów. Usłyszałam też kroki za mną. Zaczęłam w duchu przeklinać siebie, że wybrałam tę drogę. Przyspieszyłam kroku, ale po chwili czułam już czyjś oddech na mojej szyi. Przed oczami przebiegły mi różnorakie obrazy, ale zniknęły w tej samej chwili, gdy ujrzałam jego twarz. To był mój piękny nieznajomy i na dodatek proponował mi pomoc w niesieniu zakupów wraz z eskortą w gratisie. Wszystkie lęki poszły w dal… Dowiedziałam się, że nazywa się Adrian i spędziliśmy miłe kilka minut w swoim towarzystwie. Wziął mój numer i tak to się zaczęło. 

Czytaj też: Stracone dzieciństwo

Rodzicom na razie nie mówiłam, że kogoś poznałam, bo oni sceptycznie podchodzili do moich relacji z chłopakami, a ja teraz czułam coś naprawdę innego niż zwykle. Tak więc zaczęłam się spotykać z Adrianem. Wbrew temu, co kiedyś mówiłam, że nigdy nie będę się umawiać z młodszymi ode mnie. A Adrian był rok młodszy właśnie. kompletnie mi to nie przeszkadzało. Chodziliśmy do kina, na koncerty, do kawiarni i pizzerii. Czułam, jak się do siebie zbliżamy, a ja się w nim zakochuje. Czułam, że z jego strony też tak było. Spędzaliśmy bardzo miło czas. Całowaliśmy się dopiero na szóstej randce, a z seksem chciałam jeszcze dłużej poczekać, bo naprawdę zaczęłam to wszystko traktować poważnie. Po czterech miesiącach spotykania się postanowiłam go zaprosić do siebie na obiad, aby poznali go rodzice. Gdy przedstawiłam go im, mama dziwnie zbladła, a tata poczerwieniał.

Typowe uprzejmości i obiad w jakiejś dziwnej, nerwowej atmosferze. Było mi jakoś wstyd przed Adrianem, że tak to wygląda. Robiłam co mogłam, żeby uratować atmosferę, ale się nie dało. Adrian musiał wyczuć to napięcie i szybko się zmył. Po jego wyjściu zaczęłam robić wyrzuty moim rodzicom za ich zachowanie, ale oni kazali mi usiąść i słuchać. W następnej kolejności zabronili mi widywać się z Adrianem. I opowiedzieli mi pewną historię, gdy to mój ojciec zdradził moją matkę gdy ja miałam roczek z jakąś koleżanką z pracy i zrobił jej dziecko imieniem Adrian. Myślałam, że sobie ze mnie drwią, ale oni mówili to śmiertelnie poważnie. Moja mama mu to wybaczyła dla mnie i mojego szczęścia, ale miałam przybranego brata, o którym nie miałam się nigdy dowiedzieć zapewne. 

Czytaj też: Chłopaki nie płaczą

Zakochałam się we własnym bracie. Całowałam się z bratem. Dobrze, że powzięłam decyzję o zaczekaniu z seksem, bo inaczej czułabym obrzydzenie do siebie już do końca życia… A teraz mam obrzydzenie do rodziców, a głównie do ojca, jak w ogóle mógł coś takiego zrobić… Tak więc straciłam miłość, a zyskałam brata. Oczywiście wszystko mu wyjaśniłam i powzięliśmy decyzję, że nie będziemy utrzymywać kontaktu. Szkoda, że z uczuciami nie da się tak rozmówić… 

Jeśli podoba Ci się ta historia, podziel się nią! Udostępnij na Facebooku i Google+