Niebezpieczne kobiety

Niebezpieczne kobiety

O tym jak niebezpieczne mogą być kobiety przekonałam się na własnej skórze. Dosłownie na własnej skórze. Czasy tej historii sięgają moich młodzieńczych lat, kiedy jako młoda licealista przeżyłam piekło w swoim życiu. Ale zacznę od początku.

Szkole ławy

Jest 1993 rok. Jako świeżo upieczona licealistka, z dumą przekroczyłam próg szkoły w pierwszym dniu roku szkolnego. Ten dzień był dla mnie szczególnie ważny, ponieważ jako jedyna z mojej rodziny dostałam się do liceum. To nie jest tak, że moi rodzice nie chcieli się uczyć tylko względy czystko ekonomiczne zmusiły ich do zrezygnowania z nauki i pójścia do pracy. Rok szkolny zaczął się super. Poznałam dwie fajne dziewczyny, które w perspektywie czasu stały się moimi najbliższymi koleżanki. Wspólnie chodziłyśmy na imprezy, odrabiałyśmy lekcje, czy plotkowałyśmy o chłopakach. Stałyśmy się nie rozłączne. Jak trzy papużki, które wyjadały sobie z dziobków. Kiedy chodziłam do podstawówki nie miałam łatwo. Nauczyciele oceniali ucznia przez pryzmat majętności jego rodziców. Ja niestety byłam dzieckiem gorszego sortu, co odbijało się na moich ocenach. Cała moja praca i wysiłek włożony w naukę i tak nie miał sensu, ponieważ jako biedna dziewczyna z małej wsi nie miałam co liczyć na dobrą ocenę czy pochwałę ze strony nauczyciela. Dlatego tak bardzo chciałam jak najszybciej wyrwać się z tej popsutej pieniędzmi i obłudą podstawówki.

Groźby i szur w pudełku

W klasie maturalnej moja przyjaźń powiedzmy z Izą i Beatą stała się mniej zażyła. Dziewczyny odsunęły się ode mnie. Czułam, że coś jest nie tak. Rozmowy o tej sytuacji nie przynosiły żadnych pozytywnych skutków. Nie chciałam się narzucać, dlatego odsunąłem się w cień. Kiedy pogodziłam się z utrą koleżanek, na mojej drodze stanął bardzo poważny problem. Ktoś zaczął wrzucać do mojej skrzynki na listy pogróżki, w których pisano, że zostanę brutalnie zgwałcona i zabita. Bardzo się przestraszyłam, bo kto chciałby mi zrobić takie rzeczy. Nie miałam wielu wrogów. Sprawa została zgłoszona na policję, jednak ta uznała, że był to tylko jakiś głupi dowcip i umorzyła śledztwo.

Czytaj też: Piekło w szkolnej ławce

Jednak na jednym liście się nie skończyło. W sumie otrzymałam 47 pogróżek, o różnej przerażającej treści. Najgorszą, rzeczą jaką otrzymałam był nieżywy szczur. To było straszne. Byłam przerażona, tą całą sytuacją. Policja miała związane ręce, ponieważ ciężko było znaleźć sprawę tych podłych czynów. W strachu żyłam jeszcze przez 3 miesiące. Punktem kulminacyjnym całej tej sytuacji okazał się mój złamany nos.

Jeden strzał i ciemność przed oczami

Było jeszcze jasno, kiedy wracałam do domu. Nie bałam się, ponieważ do około było wielu ludzi. Myślałam, że nikt nie odważy się mnie zaatakować. A jednak… Kiedy pewna siebie szłam przed siebie chodnikiem, z uliczki wyskoczyły moje dwie najlepsze byłe przyjaciółki. Dostałam od nich klika ciosów w twarz. Upadłam i zalałam się krwią. Trochę mnie zamroczyło za nim dotarło do mnie, że właśnie zostałam pobita przez te dwie dziewczyny, na których zależało mi najbardziej. Powód pobicia był tak błahy i nieprawdziwy, że leżąc z zakrwawianą twarzą, zaczęłam się tak po prostu z tego śmiać. One zaskoczone całą sytuacją nie wiedziały jak się zachować. Kiedy zrozumiały, że uwierzyły w nieprawdziwą plotkę puszczoną, przez jednego zazdrośnika, nie było już dla nich ratunku.

Czytaj też: Atak zwyrodnialca

Policja szybko przyjechała na miejsce. Nie próbowały nawet uciekać. Błagały jedynie abym wybaczyła i wycofała zarzuty. Ja jednak byłam nieugięta. Nie chodzi o to, że cieszyłam się z tego, że są w takiej sytuacji, ale za swoje czyny ponosi się konsekwencje. Dziewczyny nie zdawały matury. Były zatrzymane na trzy miesiące. Ostatecznie dostały 2 lata w zawieszeniu.

Powód, za który zostałam pobita był błahy. Zostałam oskarżona przez kolegę chłopaka Izy, że kręcę za jej plecami z jej facetem. Co było oczywiście nieprawą. Urażony plotkarz, nie mógł pogodzić się z sytuacją, że odrzuciłam jego zaloty i dlatego postanowił mnie ukarać. Nie przypuszczał jednak, że sprawy zajdą, aż tak daleko. Nigdy nie usłyszałam z jego ust przepraszam.

Po maturze dostałam się na prawo innym mieście. Jestem prawnikiem, pomagam ludziom w różnych sytuacjach życiowych. Od tamtego czasu z Izą i Beatą nie miałam już żadnego kontaktu.

Jeśli podoba Ci się ta historia, podziel się nią! Udostępnij na Facebooku i Google+