Pokerowa twarz

Pokerowa twarz

Kiedy mój mąż stracił pracę było nam bardzo ciężko, dlatego musiałam po prosić mojego syna aby dokładał się jakoś część do rachunków. Jako jego matka czułam się z tym źle bo to ja powinnam mu dawać pieniądze a nie on mi. Nie miałam wyjścia, sytuacja mnie do tego zmusiła.

Mój syn ma 17 lat zatrudnił się jako stażysta jako pomoc mechanika. Byłam zadowolona bo w końcu mógł sobie jakieś pieniążki zarobić. Kiedy mój syn zaczął przynosić coraz to nowe rzeczy do domu a to laptop, telefon czy aparat cyfrowy bardzo się za niepokoiłam bo przecież stażysta aż tyle nie zarabia. Kiedy pytałam skąd ma te rzeczy on odpowiadał że dostał od kolegi albo, ze szef mu więcej zapłacił. Jednak ja nie wierzyłam mu do końca. Pewnego dnia sprzątając w pokoju syna z szafki wypadały pieniądze, dużo pieniędzy.

Zawołałam męża bo nie mogłam uwierzyć w to co widzę tyle pieniędzy nasz syn ukrywa przed nami. Bałam się, że to nie są czyste pieniądze tylko ukradzione albo pochodzą z jakiegoś lewego interesu. Postanowiliśmy z mężem porozmawiać z synem o tej sytuacji jednak on gdy usłyszał, że znalazłam w jego szafce pieniądze zaczął wykrzykiwać słowa w stylu" dlaczego grzebie mu w szafie, ze go szpieguje" tłumaczyłam, że przy sprzątaniu wypadły z szafki. On jednak nie wierzył. Wszelkie próby dowiedzenia się skąd ma te pieniądze kończyły się niepowodzeniem.

Postanowiliśmy z mężem, że nie oddamy mu tej kasy dopóki nie powie skąd ją ma. Wszystkie nasze próby rozmowy z nim zawsze kończyły się kłótnią. Syn wychodził z samego rana a wracał bardzo późno czasami na drugi dzień. naddatek mój mąż zaczął mi suszyć głowę, żeby wydać te pieniądze. Jak to usłyszałam to wpadłam w taki szał, nie mogłam w to uwierzyć, mój mąż nie dość, że przywłaszczył sobie cudze pieniądze to jeszcze chciał je wydać jak by to były jego.

Kiedy zagroziłam synowi, że nie pomogę mu jak pójdzie do więzienia coś w nim pękło. I wtedy powiedział mi skąd ma te 20 tysięcy. Okazało się, że to wygrana z pokera. Trochę mi ulżyło bo myślałam, że zwyczajnie je ukradł. Jednak pochwali syn dodał, że przegrał i musi oddać 24 tysiące. Musieliśmy wymyślić skąd mamy wziąć te 4 tysiące bo na szczęście mój mąż nie zdążył wydać tych zarekwirowanych pieniędzy

Kiedy do mojego syna zaczęli przychodzić podejrzani głoście, którzy ściągają długi nie było już tak kolorowo. Poszłam do banku udało mi się załatwić pożyczę w wysokości 2 tysięcy złotych jednak brakowało na jeszcze dwóch. Mąż pożyczył 2 tyle od swojej mamy jej ostanie oszczędności. Syn oddał dług a my wreście odetchnęliśmy. Teraz musi odpracować te 4 tysiące i obiecał, że już więcej nie zajmie się hazardem. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło.