Rozpad małżeństwa

Rozpad małżeństwa

W ostatnim czasie przeżyłam bardzo okropną tragedię. Byłam szczęśliwa żoną, matką trójki wspaniałych dzieci. Wiedliśmy dobre życie. Wszystko układało się dobrze aż do momentu kiedy moja 15 córka oznajmiła mi że jest w ciąży. Nie mogłam uwierzyć, że mogła zrobić coś takiego, przecież to jeszcze dziecko. Ojca dziecka nie zna, ponieważ zrobiła to na dyskotece z przypadkowym chłopakiem. Byłam załamana tym, że moja córka puściła się jak jakaś.... Myślałam, że ją znam, że mogę jej zaufać, jednak bardzo się pomyliłam. Z mężem uzgodniliśmy, że małą Oliwią zajmiemy się my a moja nierozsądna córka będzie mogła skoczyć szkołę

Było nam trochę ciężko, mąż pracował na różne zmiany, ja nie pracowałam wiec praktycznie ja zajmowałam się dom i dziećmi. Pewnego dnia jedząc śniadanie zapukała do naszych drzwi policja. Mój maż został oskarżony o zabójstwo swojego kolegi z pracy. Skuli go w kajdanki i wyprowadzili. Moi synowi rzucili się na ratunek jednak policjanci ich zatrzymali. Nie wierzyłam, że on to mógł to zrobić, znałam swojego męża i byłam pewna, że to jest jakaś pomyłka.

W domu sytuacja materialna strasznie się pogorszyła, Nie było pieniędzy a przecież trzeba było nakarmić 4 dzieci. Pojawiły się kłótnie z dziećmi, wzajemne oskarżania. Skrawa zaczęła nabierać inna postać, kiedy pani adwokat oznajmiła mi, że mój maż handlował narkotykami. Podobno pojawili się świadkowie, którzy widzieli jak przed dyskoteką handlował jakimiś tabletami, i amfetaminą. Byłam zdruzgotana. Kiedy pytałam dzieci o to czy wiedzieli że ojciec handlował narkotykami one stwierdziły, że nie. Nie wierzyłam w to, z twarzy młodszego syna można było wyczytać, że coś wie ale nie chcą mówić.

Kiedy była wizyta u męża w więzieniu zapytałam go czy handlował narkotykami, i dlaczego wciągnął to w dzieci. Krzyczałam na niego, policjant musiał mnie uspokajać bo myślałam, że mu szczelę w twarz. Przyznał mi się, że tak był ale tego jego kolegi nie zabił. Zagroziłam mu, że jeśli okaże się, że go zabił odejdę od niego.

Kiedy nadeszła rozprawa nie chciałam wchodzić na sale rozpraw weszły tylko dzieci. Nie chciałam na niego patrzeć. Po rozprawie dzieci wybiegły z sali zapłakani a za nimi pani adwokat. Oznajmiła, że mój mąż się przyznał do zabicie tamtego mężczyzny. A zapewniał mnie z całego serca, że nie, że to nie był on. A ja głupia mu uwierzyłam. Myślałam, że znam męża a jednak bardzo się pomyliłam. Dostał 15 lat więzienia. Nie mogłam żyć dłużej z z takim człowiekiem, złożyłam pozew o rozwód. Po 3 miesiącach byłam już wolna. Sytuacja w domu też się poprawiła. Zaczęłam rozmawiać z dziećmi, wprowadziłam w domu zmiany, każdy ma obowiązki. Teraz zaczynamy żyć od nowa.