Sponsoring

Sponsoring

Czasem zdarza nam się zboczyć z naszej ścieżki życiowej. Z różnych powodów nie trzymamy się naszych planów. Planów, które snuliśmy od dzieciństwa. Ja gdy byłam małą dziewczynką marzyłam, by wyjść za mąż i mieć dwójkę dzieci. Los jednak chciał, że marzenia małej dziewczynki się nie spełniały. W wieku trzydziestu lat nie miałam nawet chłopaka. Czułam się brzydka i niechciana. Zaczęłam szukać miłości w internecie. 

Założyłam konto na typowym portalu randkowym. Już nie wiem czy to był akt desperacji czy skutek nudy, ale efekt i tak był mizerny. Dołowałam się jeszcze bardziej, bo w mojej psychice siedziało, że tego wszystkiego przyczyną jest to, że nie jestem ładna. Wtedy pojawił się pan XY. Był starszy ode mnie o dziewięć lat, ale wyglądał świetnie, więc  nawet tyle bym mu nie dała. Bardzo dobrze nam się gadało i postanowiliśmy się spotkać. Umówiliśmy się w takiej małej restauracji, dostałam kwiaty i przez moment poczułam się szczęśliwa. W czasie spotkania jednak dowiedziałam się, że XY ma żonę i dzieci. Wstrząsnęło to mną na tyle, że uciekłam z tej restauracji. Postanowiłam sobie, że zakończę tę znajomość. Pisał i dzwonił, a ja nie reagowałam.

Czytaj też: Bezużyteczny alkohol

Przez dwa dni… Nie potrafiłam zakończyć tej znajomości. Tak więc spotykaliśmy się potajemnie, ale mimo prezentów i wszystkich miłych słów, czułam, że to jest coś dziwnego. Coraz częściej słuchałam jego żali na temat żony; że jest oschła, trzyma go na dystans, że nie czuje się kochany. Zastanawiałam się, czy to jest dostateczny powód, żeby szukać tego gdzieś indziej, ale nie dotarłam do rozwiązania tej myśli. Nasza relacja zaczęła się rozwijać. We wszystkich aspektach. 

Któregoś dnia zabrał mnie do hotelu. Jeden z tych z wyższej półki. Domyślałam się jak to się skończy, ale on potrafił tak ze mną rozmawiać, że nie potrafiłam powiedzieć “nie”. Skończyliśmy w łóżku. Miałam wyrzuty sumienia, ale z drugiej strony byłam zadowolona, bo on był naprawdę niesamowity. Byłam rozdarta między zdrowym rozsądkiem, a… fascynacją? Nie wiem jak to określić. On wywierał na mnie taki wpływ, że nie potrafiłam odmówić w żadnej sytuacji. Byłam zniewolona jego urokiem. I prezentami… Przy każdej okazji dostawałam jakiś prezent. Wszystko zaczynało się od kwiatów, ale zdarzały się często bransoletki, perfumy, a nawet kolia. W zamian dawałam mu to, czego mu brakowało: seks. Nie raz się zdarzało, że jechaliśmy gdzieś za miasto i w odludnych miejscach testowaliśmy tylną kanapę jego mercedesa. Czułam się z tym podle, ale nie to było silniejsze ode mnie. On potrafił mnie tak zbałamucić…

Nie wiem, czy byłam w nim zakochana, ale na pewno wykorzystał moje czyste serce. Cała ta sytuacja trwała przez trzy lata. Przez cały ten czas borykałam się z wyrzutami sumienia. Nie potrafiłam patrzeć w lustro. Miewałam ataki, w których sama siebie wyzywałam od dziwek i szmat. Ale nie przestawałam tego robić. A to mnie wyniszczało; on mnie wyniszczał. Był cholernie zazdrosny. Musiałam meldować prawie każdy mój ruch. Można zwariować. Przełomowym momentem w tej historii okazał się mój wyjazd służbowy. Poznałam tam pewnego Mikołaja i wtedy wiedziałam, że to jest ten, na którego czekałam. Pozostawała kwestia XY. Wtedy postanowiłam skończyć to wszystko raz na zawsze. Zamknąć przeszłość. Przeniosłam się na drugi koniec Polski, tam gdzie poznałam Mikołaja i już tam zostałam. 

Czytaj też: Egzotyczne fatalne zauroczenie

Z Mikołajem udało mi się spełnić marzenia małej dziewczynki i sami mamy teraz małą dziewczynkę, a braciszek już w planach. Opowiedziałam mu o mojej zagmatwanej historii i zaakceptował to. Oboje trzymamy się tego, że to już przeszłość, a do przeszłości się nie wraca. XY jeszcze trochę się odzywał, ale w końcu dał za wygraną i teraz mogę cieszyć się spokojem z moją wymarzoną rodziną. Także nie ważne jak nam poplączą się ścieżki, to zawsze można wyjść na prostą. 

Jeśli podoba Ci się ta historia, podziel się nią! Udostępnij na Facebooku i Google+