Stracone dzieciństwo

Stracone dzieciństwo

Moja mam umarła kiedy miałam 9 lat. Ojciec cierpiał z powodu jej śmierci bardzo krótko. Po około pół roku znalazł sobie nową kobietę. Była bardzo oschła, zimna, nie to co moja mama. Ja wtedy miałam 9 lat, potrzebowałam pocieszenia, wsparcia ale niestety nie otrzymałam jej od nikogo.

W wieku 11 lat ojciec zaczął mnie molestować. Kiedy nie układało mu się z jego żoną w łóżku szukał „pocieszenia” w moim. Byłam z paraliżowana, nie mogłam wydobyć słowa z siebie kiedy mnie dotykał. Kiedy próbowałam szukać pomocy u macochy odpowiedziała, że nic ją to nie obchodzi. To wszystko trwało prawie rok, kiedy już nie mogłam tego znieść, targnęłam się na życie. Czy to była słuszna decyzja ? Nie wiem ale pomagała. Moją sprawą zajęła się szkoła. Kiedy powiedziałam co przeżyłam mojego ojca zamknęli a macocha dostała wyrok w zawieszeniu.

Czytaj też: Wpuściłam do domu pedofila

Myślałam, że wszystko się skończyło ale niestety moje udręka nadal trwała. Trafiłam do domu dziecka. Tam starsze dziewczyny znęcały się nad mną, zabierały mi pieniądze, poniżały. Moje prośby aby przestały nie dawały żadnego rezultatu. Poprosiłam o pomoc wychowawczynię, mimo że byłam dzieckiem moje psychika była w strzępkach. Trafiłam do domu zastępczego, gdzie była jeszcze jedna dziewczynka. Początkowo mnie nie lubiła, bała się że ją oddadzą a mnie zostawią. Z czasem jednak doszłyśmy do porozumienia. Do 16 roku życia wszystko układało się bardzo dobrze. Czułam się kochana, potrzebna. Potem mój koszmar powrócił. Opiekun z rodziny zastępczej zaczął się do mnie dobierać. Znowu byłam bezsilna. Powiedziałam tym matce zastępczej ale ona oczywiście mi nie uwierzyła, zagroziła, że jeśli komuś powiem o tych bzdurach to odda mnie z powrotem do domu dziecka. Do 18 roku życia byłam ponownie molestowana.

Po 18 roku życia wyprowadziłam się od nich. Pomoc społeczna pomogła mi znaleźć mieszkanie i dawała mi też pieniądze. W wieku 20 lat poznałam chłopaka w którym się zakochałam. Pobraliśmy się 3 lata później. Jestem teraz szczęśliwa. Wiem, że mój mąż mnie kocha, jest dla mnie oparciem, wspiera mnie w trudnych chwilach. Boję się jednak, że jak urodzę córkę, to może ją spotkać to samo co mnie.  

Jeśli podoba Ci się ta historia, podziel się nią! Udostępnij na Facebooku i Google+