Być córką gwałciciela...

Być córką gwałciciela

Życie szykuje nam wiele niespodzianek. Czasami są to te przyjemne niespodzianki, jak na przykład wygrana, a czasami są to przykre niespodzianki, na przykład nieprzyjemne sytuacje. Zawsze wydawało mi się, że los dzieli ich po równo, ale jeśli naprawdę tak by miało być, to ja teraz powinnam wygrać w totolotka… Nie ma szans, aby coś wyrównało tę zaskakującą i straszną niespodziankę…

Mam osiemnaście lat i mieszkam w dosyć dużym mieście. Z tego powodu nie miałam większego problemu ze znalezieniem pracy po ukończeniu liceum. Postanowiłam coś zarobić przed studiami. Mojej rodzinie się nie przelewało z pieniędzmi, więc na swoje zachcianki musiałam albo oszczędzać, albo sobie zarobić. W ogóle moja rodzina nie jest do końca normalna. Spokojnie, nie chodzi tu o stan psychiczny, ale o to, że moją rodziną jest ciotka z wujkiem, zastępują moich rodziców. Moje kuzynostwo to dla mnie jak rodzeństwo, a jest go sporo, bo aż czworo. Mój tata umarł, a mama zostawiła mnie niedługo potem. Nie wiadomo gdzie jest i nie daje znaku życia. Mówiono mi, że nie potrafiła sobie z tym wszystkim poradzić i się poddała. zostawiła mnie pod opieką siostry, czyli mojej cioci i uciekła. Nie wiem jakie uczucia do niej żywię, ale na pewno jej nie kocham. Nie traktuję jej jako matki, bo to od mego drugiego roku życia wychowywałam się pod dachem mej ciotki. To oni są dla mnie prawdziwą rodziną i tylko my w sumie znamy ten sekret. My i kilka wtajemniczonych osób… 

Mimo strasznego początku, moje dzieciństwo było udane. Razem z kuzynostwem, czyli domniemanym rodzeństwem, bawiliśmy się całymi dniami. W szkole też osiągałam bardzo dobre wyniki w nauce i nie miałam problemów by dostać się na studia prawnicze. Byłam z siebie dumna. Pracę też znalazłam dosyć szybko. Poroznosiłam moje CV po kawiarniach i restauracjach i dostałam kilka odpowiedzi. Wybrałam najkorzystniejszą i zaczęłam pracę w przytulnej kawiarence. Miłe szefostwo, mili pracownicy i naprawdę świetna atmosfera do pracy. Początki oczywiście były trudne, ale wszyscy wykazali się ogromną cierpliwością i szybko weszłam w wprawę. Bardzo sobie chwaliłam pracę tam. Dopiero po jakimś czasie pojawiły się problemy, ale nikomu o nich nie wspominałam w domu. Szef zaczął być przesadnie miły. Wręcz natrętny. Któregoś dnia na zapleczu przycisnął mnie do ściany i próbował całować, szeptając jakieś obleśne słówka. Kopnęłam go w krocze i uciekłam na główną salę. Tego samego dnia moja ciocia postanowiła mnie odwiedzić w pracy i zobaczyć jak to u mnie wygląda. Gdy tak sobie z nią gawędziłam podszedł mój szef.

Zmierzyli się z moją ciotką wzrokiem i znów wrócił na zaplecze. Nie wiedziałam co jest grane. Nagle ciocia powiedziała, że musi coś załatwić i wyszła. Ostatnią godzinę jakoś przeżyłam na kawiarni i po powrocie do domu zaczęłam wypytywać ciocię o to dziwne zachowanie. Ciągle byłam wstrząśnięta zachowaniem szefa, ale ta dziwna sytuacja nie dawała mi spokoju. Najpierw mnie zbyła, ale domagałam się wyjaśnień. Po czym stwierdziła, że jestem już w tym wieku, że mam prawo wiedzieć. Usiadłyśmy na kanapie i ciocia zaczęła opowiadać. Okazało się, że dziewiętnaście lat temu moja mama została zgwałcona i zaciążyła. Nie chciała usunąć i tak oto urodziłam się ja. Tata niby jakoś to zaakceptował, ale po dwóch latach popełnił samobójstwo. Mi mówiono, że to był wypadek samochodowy… Dla mamy tego wszystkiego było zbyt wiele i załamała się, mnie oddała i wyjechała. Dopełnieniem całej historii było to, że owym gwałcicielem był mój szef. To wszystko było straszne… Przed oczami stanął mi obraz z tej sytuacji na zapleczu. Przeraziłam się, ale nikomu o tym nie powiedziałam. Następnego dnia zwolniłam się stamtąd. Niestety musiałam iść tam osobiście to załatwić, a patrzenie na niego tylko zwiększało moją złość. To bydle moim ojcem? Nie poinformowałam go o tym oczywiście, bo nie uznałam, żeby to było konieczne. 

Tak więc jestem córką gwałciciela… Nie rozumiem, dlaczego ludzie tego pokroju wychodzą z więzień. Powinni w nich gnić do śmierci. Wybrałam prawo raczej z ciekawości i wizji zarobków i nawet nie przypuszczałabym, że znajdę takie powołanie w sobie. Będę się starać o najwyższe wyroki dla tych bydlaków i wszystkich innych… 

Jeśli podoba Ci się ta historia, podziel się nią! Udostępnij na Facebooku i Google+