Może lepiej skończyć z wszystkim.....

Może lepiej skończyć z wszystkim

Ojciec nie szanował matki.. Bił, katował.. nie było lekko, ale mama dzielnie to wszystko znosiła. Jak miałam 7 lat ojciec połamał mi żebro. Jakimś cudem się dobrze zrosło. Tłumaczył, że to przez alkohol. Wiadomo - winni są wszyscy tylko nie on. Dobra przeżyłam bez zbędnego robienia mu problemów. Ojciec nie szczędził słów względem mnie ale nawet nie chce ich cytować...Sorry... Teraz przewińmy parę lat do przodu. W wieku 14 lat zostałam zgwałcona... Wiem, możecie teraz powiedzieć, że bardzo ostro przeszłam do takiego tematu, ale każdy ma swoje zdanie. Zgwałcona zostałam przez swojego własnego ojca pod wpływem napoju alkoholowego oczywiście. Jakby inaczej. Bałam się komukolwiek o tym powiedzieć. Przełamałam się gdzieś pół roku temu. Zgłosiłam sprawę na policję. JEST !!! siedzi.. doczekałam się, mam spokój. Przynajmniej tak myślałam. Czekały mnie rutynowe badania krwi, gdyż chciałam zgłosić się na dawce. Po dokładnej analizie moich wyników badań stwierdzili u mnie białaczkę i buuuuum... życie się rozpadło, rak.

Poznałam chłopaka. Ma 23 lata. Kocham go na zabój! ale przed nim miałam innego z którym byłam ponad rok. Szukałam ostatnio jakiś papierów - mało kiedy to robię, ale mam mnie prosiła, więc to zrobiłam. Znalazłam w szufladzie pod innymi teczkami, teczkę z moim imieniem. Zajrzałam do niej. A tam co?? Papiery adopcyjne. TAK ! Jestem adoptowana. Postanowiłam się dowiedzieć kim jest moja biologiczna matka. Ale teraz tego bardzooo żałuje.. Okazało się, że jest nią matka mojego byłego chłopaka... SZOK ! Byłam tak naprawdę z moim bratem. Nie widziałam co powiedzieć. NIEEE, teraz nie uważajcie mnie za jakąś nienormalną, ale nie wiedziałam przecież kim on tak naprawdę dla mnie jest. Ten chłopak popełnił samobójstwo, nie mógł znieść myśli, że był z własną siostrą. Uwierzcie, że też próbowałam się zabić, byłam nawet przez ponad miesiąc w szpitalu z tego powodu a może to by było najlepsze wyjście.... nie wiem sama tego. Staram się uśmiechać, normalnie żyć, ale z taką traumą się nie da. Nie wiem co będzie. Szczerze?? Nawet o tym nie myślę. Nie mam na to po prostu siły ale mam nadzieje, że wszystko będzie ok, tak jak każdy w swoim życiu.