Niemiła niespodzianka

Niemiła niespodzianka

Czasem coś okazuje się czymś, czym nie jest. Czasem bierzemy coś za coś, czym nie jest. Ma to różny wpływ na nasze życie, bo zależy, czy był to nie ten odcień butów zamówionych przez internet, czy orientacja bliskiej Ci osoby. No ale po kolei. Opowiem wam o niespodziance, jaką zafundował mi mój mąż… 

Byliśmy bardzo zgodnym małżeństwem. Nie oznaczało to, że się nie kłóciliśmy, bo tego się nie da uniknąć, ale szybko puszczaliśmy nieporozumienia w niepamięć. Mieliśmy dwójkę dzieci: chłopczyka i dziewczynkę. Byłam naprawdę szczęśliwa, że mam taką wspaniałą rodzinę. Jednak jak powszechnie wiadomo, nic nie trwa wiecznie. Mój mąż zaczął więcej pracować. Nie, nie chodzi tu o jakąś kochankę. Pracował nad jakimiś projektami. Oboje jesteśmy architektami krajobrazu. Gdy zauważyłam, że zaczął tego mnóstwo przynosić do domu, chciałam mu jakoś pomóc. Przez tę pracę był praktycznie nieobecny. Przesiadywał w gabinecie całe wieczory. Bałam się, że dzieci zapomną jak wygląda ich własny ojciec… Pomagałam mu przy tych projektach jak mogłam, ale on jest trudną osobą, więc wiele nie wniosłam. Zaczęło mnie to męczyć, bo on był jakby nieobecny całymi dniami. Do łózka przychodził tylko spać. Kiedyś potrafiliśmy zabawiać się przez całą noc, a teraz czułam się totalnie olana. I za każdym razem, gdy chciałam go namówić na coś, byłam odtrącana. Odpuściłam.

Pewnego dnia musiał wyjechać w sprawach służbowych. Nie obawiałam się kochanki, bo wiedziałam, że jedzie ze swoim kumplem z pracy, którego zresztą znałam. Nie odczułam różnicy po jego wyjeździe, oprócz większej przestrzeni w łóżku… Nie no, tęskniłam za nim. Właściwie tęskniłam za starymi czasami, gdy tworzyliśmy wzorową rodzinkę. Gdzieś w głębi miałam nadzieję, że to wszystko jeszcze wróci. Póki co starałam się funkcjonować normalnie. Dzieci odprowadzałam do szkoły, pracowałam, jadłam i spałam. Ot, taka monotonia. Gdy wrócił mój mąż, było jeszcze gorzej niż wcześniej, jeśli mogło tak być. Wcześniej po prostu unikał kontaktu, a teraz zwyczajnie kłócił się o każdą możliwą rzecz. Przeszkadzał mu nieumyty kubek w zlewie czy włos w umywalce. Nie oszczędzał nawet dzieci, bo przecież bałaganią… Stał się nie do zniesienia. Często sypiał na kanapie w salonie, a ja leżałam w łóżku i zastanawiałam się, co się stało z naszym małżeństwem. Nie miałam pojęcia jak posklejać wszystko, aby było tak jak na początku. Potem mój mąż oznajmił, że wyprowadza się do kumpla. Pomyślałam, że to w sumie może dobry pomysł… Każde z nas odetchnie i może przemyśli wszystko. Po dwóch tygodniach pomyślałam, że może zrobię niespodziankę mojemu mężowi i odwiedzę go w mieszkaniu kumpla. Oczywiście zrobiłam się na bóstwo, ale bez przesady. Po prostu chciałam świetnie wyglądać. Tak więc dzieci podrzuciłam mamie, a sama wybrałam się do mieszkania tego kumpla. Nie wyobrażałam sobie zbyt wiele, ale to co tam zastałam przerosło wszelkie wyobrażenia. Zapukałam, ale nikt mi nie otwierał, więc nacisnęłam klamkę. Usłyszałam dziwne i jednoznaczne odgłosy. Moją pierwszą myślą było, że to mój mąż z jakąś laską. Nie pomyślałam wtedy o jego kumplu i ruszyłam do sypialni. Owszem, znalazłam tam mojego męża. Ale nie z jakąś kobietą. Był ze swoim kumplem w jednoznacznej sytuacji. Niestety, co się zobaczyło to zostanie, więc obraz ten jest moim sennym koszmarem. 

Mój mąż zmienił sobie orientację… Albo jak twierdzi, samo tak wyszło. Śmiesznie było na sali sądowej podczas rozwodu… Powód? Gejowska zdrada. A jak mam to dzieciom wytłumaczyć? Mają ojca geja… Jak ja mam zaufać jakiemuś facetowi? Trzymam się tylko dla moich dzieci, bo na szczęście sąd przyznał mi opiekę nad nimi. 

Jeśli podoba Ci się ta historia, podziel się nią! Udostępnij na Facebooku i Google+