Opowiem wam dzisiaj o kobiecie, która dała mi życie

Opowiem wam dzisiaj o kobiecie, która dała mi życie

Tak bardzo chciała żyć miała plany. Wydawały jej sie realne, lecz stały sie tylko iluziją i nie zrealizowane. Zawsze marzyła, miała prawo bo marzenia są dla ludzi by je realizować ona niestety nie mogła dla nie stały się trudne nie realne. Były tylko marzeniem którego, nie mogła zrealizować. Poranne wstawanie było dla niej cierpieniem, ale nie poddawała się mimo ciągłego bólu podnosiła sie, uśmiechała i głos z siebie wydawała czasami przypominał śmiech, lecz nie było go tam, była zbyt słaba by śmiać się.

W młodości była wesołą kobietą, każdy ją kochał mimo ciężkiego życia, była życzliwa. Pełna życzliwości, dobroci i z poczuciem humoru. Pomagała słabszym, wspierała biedniejszych chciała iść przez życie i nieść dobro które, w sobie miała i nosiła. Kochała ludzi, towarzystwa nigdy jej nie brakowało, ale co z tego gdy długo cieszyć się nim nie mogła. W młodości była piękną, kochała przyrodę, piękne krajobrazy i wodę.

Każdą rzecz którą napotykała podziwiała i chwaliła. Widziała świat innymi oczami, jak my śmiertelnicy nie dostrzegamy. Chwaliła każdą piękną rzecz, i dostrzegała wszytko tak jakby oglądał wszystko pierwszy i ostatni raz. Pragnę ci powiedzieć dziś kiedy już nie ma cie tu zemną że bardzo kocham cię. Kiedy tęsknie i zamykam oczy nigdy nie zapominam twojego obrazu widzę go zawsze i wyrażanie mimo tylu u płynie tych lat, w moich snach stajesz sie realna jakbyś była żywa i tak bardzo idealna.

Pragnę by ten obraz nigdy nie zniknął, byś dla mnie zawsze była zawsze Kochana i Idealna. Często smutno mi gdy w ciągu dnia myślę o tobie, chciałam bym cie dotknąć przytulić i poczuć twój zapach. tak jak kiedyś to robiłaś, jak tuliłaś i głaskałaś kiedy bolało, kiedyś  cierpiałam pocieszałaś mnie mamo. Czy kiedyś to wróci czy spotkamy sie u bram jak mi to obiecałaś gdy dobiegał twój koniec, kiedy przygotowywałaś mnie do twego spoczynku Droga mamo. Wierze, że twoje obietnice jakimi mnie uraczyłaś...?

Że będziesz  tam na mnie czekać, u bram gdzie stoisz i czekasz na mnie. A teraz ja tu nadal jestem i wspominam miło cie, tak jakbyś nigdy nie opuszała mnie, jedynie smutek i wspomnienia kiedy potrzebuje cie dawają  znaki, że ciebie tu już nie ma. Ale w mym sercu istniej pociecha która mi zostawiłaś, myśl o tym bym istniała po twojej starcie i nadal kochała bym ułożyła sobie życie i myślała o tobie skrycie. Dotrzymałam ci obietnicy i dzięki twojej miłości stałam sie dzisiaj lepszym człowiekiem, kimś z kogo byłabyś dzisiaj zadowolona. Uczyłaś mnie że mam sie wszystkim dzielić i swój smutek dzielić na 2.

Teraz wiem jak smakuje każde uczucie jak smakuje radość, miłość i kiedy płacze jest mi smutno wtedy widzę jak i ty płakałaś i płakało z tobą niebo. Wspominam to wszystko, nie żałuje niczego żal mi tylko jednego że, dziś nie ma już ciebie. Brak mi dotyku twych rąk, twojego ciepła ale ja już wiem, że ty pewnie wolisz być w niebie. Ale nie wracaj już bo wiem jak tam dobrze ci, już cie nie boli nic, nie ma cierpienia, żyjesz już bez boleśnie. Zostały po tobie twoje miejsc - puste miejsca gdzie nie ma już ciebie.

Lecz wieczorami kiedy tęsknię staje na balkonie i spoglądam na niebo i spoglądam do gwiazd i wiedze kiedy błyszczą a ta jedna śmieje się do mnie i wiem, że to ty jesteś nią i widzę jak stoisz u bram jasności i czkasz już na mnie niecierpliwie. Ale nadeszła już godzina i zostawiłaś mnie, zostawiłaś wszystko ...? Dom, serce i swój cień. To nam już nie zastąpi nam nikogo, nie zastąpi Cię!