Pigułka gwałtu

Pigułka gwałtu

Ostatnio przekonałam się, że zaufanie jest rzeczą ulotną i jednocześnie bardzo ważną. Często ktoś nadużywa naszego zaufania. Czasami tracimy do kogoś zaufanie, bo postąpił wobec nas nielojalnie, lub tracimy zaufanie do wszystkich przez poczynania jednej osoby. A czasami na to zaufanie zasługuje ktoś, o kim byśmy nie pomyśleli w tej kwestii. 

To wszystko działo się w czasie wakacji. Byłam dosyć imprezowym typem osoby, więc praktycznie co weekend jakaś impreza z przyjaciółmi. Na pewnej imprezie poznaliśmy takiego Marcina. Okazało się, że niedawno wprowadził się na osiedle niedaleko mnie. Na początku nasz kontakt ograniczał się głównie do imprez, ale po jakimś czasie Marcin zaczął coraz częściej do mnie pisać. Czasem odpisywałam, czasem nie… Gdy chciał się spotkać w cztery oczy, to raczej go spławiałam. Kontakt na imprezach mi wystarczał. A wtedy zachowywał się porządnie i to mi się podobało. Często kupował mi piwo i inne drinki. Zyskał moje zaufanie. Wtedy w ogóle byłam dosyć ufną osobą, więc nie musiał się niczym wsławiać. Istotną informacją do historii jest jeszcze notka o pewnym skośnookim chłopaku, który mieszkał na moim osiedlu. Z powodu jego koloru skóry i innej narodowości nie miał łatwego życia. Krążyło wiele plotek o nim i nawet ja podświadomie zaczęłam go unikać. A teraz przejdźmy do sedna:

Tamta felerna impreza miała miejsce w drugiej połowie lipca. Klub był może piętnaście minut od mojego miejsca zamieszkania, czyli mieszkania moich rodziców. Bawiliśmy się świetnie, jak w większości przypadków. W połowie imprezy dołączył do nas Marcin.Tańczyłam z nim często, bo tyle też razy prosił mnie o to. Kupił mi parę piw i koło drugiej zaczęliśmy się zbierać do domu. Zaproponował, że mnie odprowadzi do domu, bo przecież ma po drodze. Zawsze odprowadzały mnie dziewczyny, ale one poznały fajnych chłopaków i zostały dłużej. Ja musiałam się zbierać, a skoro zaproponował mi obstawę, to dlaczego by się nie zgodzić. Pomyślałam, że będę bezpieczniejsza z nim. Poza tym czułam się tak jakoś dziwnie, że nawet wolałam żeby ktoś przy mnie był w drodze do domu. Wyszliśmy więc i z tej drogi pamiętam tyle, że zaczęły mi mięknąć nogi, a Marcin trzymał mnie w pasie. Potem były tylko jakieś obrazy przed oczami: Marcin… Chińczyk… A potem już tylko ciemność. 

Obudziłam się w szpitalu. Przy mnie siedziała mama. Kompletnie nie wiedziałam co się dzieje. Mama ze łzami w oczach powiedziała mi, że ktoś mnie odurzył pigułką gwałtu i próbował zgwałcić. Wtedy miałam kompletną pustkę w głowie i nie potrafiłam sobie nic przypomnieć z tamtej nocy. Płakałam kilka dni. Policja mnie przesłuchiwała, ale ja wtedy nic nie pamiętałam. dopiero kilka dni później pamięć zaczęła mi wracać i wróciły obrazy z tamtej nocy. Marcin kładący mnie na ziemi w krzakach. Marcin ściągający moje spodnie. Mówił coś do mnie, ale tylko widziałam jego usta. Żadne słowa do mnie nie docierały. Widziałam jak się śmieje. Marcin zdejmujący spodnie. A potem wielki chaos. Szamotanina Chińczyka z Marcinem. Potem światła i ciemność. I potem szpital. Opowiedziałam to wszystko policji. Złapali Marcina po jakimś czasie, bo zdążył się ukryć. W szpitalu odwiedził mnie ten Chińczyk, który tak naprawdę nazywał się Saol. Okazał się moim wybawicielem, a miałam takie uprzedzenia co do niego…

Teraz jestem od kilku miesięcy z Saolem w związku. Mimo wszelkich pomówień, on jest jedną z nielicznych osób, którym ufam. Takim moim księciem z bajki, rycerzem… Może to musiało się stać, abyśmy mogli być razem? Nigdy nie wiadomo… Jednak nauczyłam się, że nie można tak łatwo ufać ludziom. Teraz trzymam dystans… 

Jeśli podoba Ci się ta historia, podziel się nią! Udostępnij na Facebooku i Google+