Samobójstwo

Samobójstwo - Prawdziwe smutne historie

Często słyszymy, że należy się cieszyć ze swojego życia, chwytać każdy dzień i każdą chwilę. Trochę to oklepana gadka, ale ma przekaz. Niestety, jeśli sami się do tego nie przekonamy, nie uwierzymy w sens tych słów, nikt nie będzie nam w stanie pomóc. Wola życia wychodzi z nas samych, a najgorsze jest to, że niektórym jej brakuje. A wtedy robią największą głupotę swojego życia. W sumie największą i ostatnią… 

Jestem osobą emocjonalnie podchodzącą do wszystkiego i emocjonalnie przywiązującą się do osób. Szybko się przywiązuję i wtedy wszystko przeżywam z tą osobą. to wszystko wywołuje, że ludzie mi ufają i się otwierają przede mną. A ja wtedy zawsze staram się im pomóc. Biorę na swoje barki duży ciężar, ale przecież nie mogę nikogo zostawić… Na szczęście jakoś sobie radzę. Nazywam siebie psychologiem, a ich moimi klientami, chociaż rzecz jasna mi nie płacą. Właśnie jedną z tych osób był Krystian. Nazwałabym go głównym bohaterem tej opowieści. 

Krystian nie pochodził z bogatej rodziny. Wręcz przeciwnie, często brakowało tam pieniędzy, więc on dla rodziny poświęcił edukację i poszedł do pracy. Rodziny też nie można było mu pozazdrościć, bo alkohol był tam częstym gościem… A gdy alkohol wkraczał do tego domu, a było to dosyć często, cały dom był na jego barkach. Miał dwójkę rodzeństwa, którym starał się jak najbardziej ulżyć w tym trudnym świecie. Gdy tylko mógł, zabierał ich na lody czy na plac zabaw, aby miały choć trochę normalnego dzieciństwa. Opieka społeczna niewiele robiła. Każda wizyta jest zapowiadana, więc wszystko było wtedy idealnie. Zwykła kurtyna szczęścia. Starałam się mu pomagać jak tylko potrafiłam. Widziałam, że on jest inny niż oni i starałam się nie dopuścić do tego, aby się stoczył ich śladem.

Czytaj też: Wiem, kiedy umrę

Lubiłam z nim przebywać, bo mieliśmy wiele wspólnych tematów. On był inteligentny, ale przez przymusowe porzucenie szkoły, miał braki w wiedzy. Gdy tylko miał wolną chwilę uzupełnialiśmy je razem się ucząc. Nie wiem w którym momencie to się stało, ale zakochałam się w nim. Bałam się mu to powiedzieć, czego teraz bardzo żałuję. Nie miałam pojęcia, czy on też coś czuł do mnie, czy widział co ja czuję do niego. Chociaż myślę, że na oba pytania odpowiedź byłaby przecząca. Szkoda, że teraz się tego już nigdy nie dowiem… 

Dostałam SMSa: “Przepraszam za wszystko.” Od Krystiana. Moje trybiki zaczęły chodzić na największych obrotach. Nie pokłóciliśmy się w ostatnim czasie, więc nie miał mnie za co przepraszać. Wtedy zaświeciła mi się czerwona lampka. “On sobie coś zrobi.” Wsiadłam na rower i pojechałam do niego do domu. Serce biło mi jak szalone. Nie było go w domu. Od jego rodziców niewiele mogłam wyciągnąć, ale dzieci powiedziały mi, że wyszedł jakieś dwie godziny temu. Nie mówił gdzie.  Postanowiłam zgłosić to na policję, ale od zaginięcia nie minęły 24 godziny… Postanowiłam sama go poszukać. Kompletnie nie miałam pojęcia gdzie on mógłby być, totalna pustka w głowie. Jeździłam jak szalona, aż wpadłam na pewien pomysł. Nasza kryjówka w lesie.

Może tam się ukrył. Popędziłam tam ile sił w nogach. To, co tam ujrzałam zostanie w mojej głowie do końca życia. Często widzą to, gdy zamykam oczy. Nie myliłam się, był w naszej kryjówce… Wisiał na drzewie… Z pętlą na szyi… Bezwładnie. Wydobyłam mój nóż, który zawsze miałam przy sobie i odcięłam go. Spadł na ziemię, a jego skóra zaczynała mieć podobny kolor co podłoże. Nie wyczuwałam pulsu. Zadzwoniłam po policję i karetkę. Nie potrafiłam przestać płakać. Nigdy nie przypuszczałam, że mógłby to zrobić. Wydawał się twardy. A może tak dobrze udawał? Może miał dosyć takiego nędznego życia… 

Czytaj też: Drugie życie

Ale przecież samobójstwo nie jest rozwiązaniem. Jego cierpienia się skracają, ale co z tymi, którzy go kochali? Wtedy oni cierpią. W tym ja… Bardzo żałuję, że mu nie powiedziałam, co do niego czuję. Może to miałoby jakiś wpływ na jego nikomu nie znaną decyzję. A tak, wówczas dwudziestoletni chłopak odebrał sobie życie. Nigdy się z tym nie pogodzę, a obraz jego wiszącego ciała na drzewie będzie mnie prześladował jeszcze długo.

Jeśli podoba Ci się ta historia, podziel się nią! Udostępnij na Facebooku i Google+