Seks? Nie, dziękuję.

Seks? Nie, dziękuję

Co jest ważne w związku? Oczywiście zaufanie, wspólne wspieranie się w trudnych chwilach, szacunek i okazywanie uczuć. Wiadomo, że to ostatnie dzieje się na różnych płaszczyznach, począwszy od zwykłego muśnięcia dłoni skończywszy na seksie. Może brzmi mało romantycznie, ale seks jest dopełnieniem uczucia jakie łączy dwie osoby. Tak, może też być traktowany bardziej przedmiotowo, ale ja przedstawiam mój punkt widzenia. Przygodne zbliżenia, a seks osób, które się kochają to nie to samo. Seks w związku może być jego scaleniem. Więc nic dziwnego, że gdy go zaczyna brakować, związek traci zwięzłość… 

Wszyscy mówią o tym, że to kobiety mają wymówki od seksu, a słynne “głowa mnie boli” doczekało się już wielu skeczów kabaretowych czy dowcipów. I to kobieta jest przedstawiana niekorzystnie. Kobieta nie może się źle poczuć i odmówić facetowi. Natomiast gdy facet nie ma ochoty na seks to już z tego nie robią tematu do żartów. Dobra, nic nie poczniemy na stereotypy i inne takie, a lepiej przyjrzyjmy się jak to jest z tą sytuacją w naszych czterech ścianach. No i właśnie tutaj jest cały mój problem, a dokładniej w moim mężu. 

Jesteśmy małżeństwem od dziesięciu lat i do tej pory nie mieliśmy większych problemów w związku. Wiadomo, czasem się kłóciliśmy o coś, ale to raczej normalne. Nasze problemy zaczęły się jakieś trzy miesiące temu. Nigdy wcześniej nie pomyślałabym, że czeka nas takie coś, bo w łóżku dogadywaliśmy się bardzo dobrze. Aż tu nagle mój mąż zaczął się dziwnie zachowywać. Tak jak zawsze był pełen życia tak od tamtego czasu nie poznaję męża. Włóczy się jak cień i jest niesamowicie drażliwy. Wiele, często błahych spraw, kończy się kłótnią.  Na początku myślałam, że to jakieś przejściowe, że mu to przejdzie. Niestety nie zapowiada się na to. Gdy zaczynam się zastanawiać nad przyczyną  jego dziwnego zachowania do głowy przychodzi mi tylko, że może to być spowodowane pracą. Natomiast gdy chciałam o tym pogadać z mężem, aby mieć jasność sytuacji, to tylko powiedział coś nieistotnego i kolokwialnie mówiąc; olał mnie. Nie wiem, czy on jest świadomy tego, że strasznie mnie rani swoim zachowaniem.

W ogóle nie wiem czy on czegokolwiek jest świadomy ostatnimi czasy. Robi wszystko mechanicznie: pracuje, je, śpi. I tak w kółko. Zaczęłam mieć nawet czarne myśli i podejrzewać go o zdradę. Aby się czegoś dowiedzieć postanowiłam wypytać trochę jego kumpla z pracy. Gdy mu powiedziałam o moim podejrzeniu zdrady to mnie wyśmiał. Twierdzi, że Darek mnie na pewno nie zdradza, ale też zauważył jego dziwne zachowanie. Podzielił się ze mną swoimi podejrzeniami, że to wypalenie zawodowe. No tak, ileż można się bawić w tych komputerach? Mój mąż jest grafikiem komputerowym i dla mnie to była czarna magia. Ale on zawsze lubił tę pracę, więc dlaczego miałby teraz mieć z tym problem? Nie rozumiałam tego, tak jak i tego, że nie chciał się ze mną kochać. Często wieczorami przytulałam się do niego, smyrałam, ale czułam, że on jest jakiś obcy. Nawet nie reagował na moje erotyczne zaczepki. Byłam zrezygnowana… Przemknęło mi przez myśl, że już może nie jestem dla niego atrakcyjna i zrobiło mi się bardzo smutno.

Ze wszystkich moich problemów zwierzałam się mojej przyjaciółce. W kwestii aseksualności mojego męża poleciła mi zrobić mu erotyczna niespodziankę: striptiz. Pomyślałam, że nie mam nic do stracenia. Wieczorem wypiłam pół butelki wina na odwagę i weszłam do sypialni drapieżnym, erotycznym krokiem. Spojrzał na mnie, ale nie zauważyłam jakiejkolwiek zmiany w jego oczach. Nadal pozostawały obojętne. Gdy byłam już blisko niego zaczęłam go muskać moim ciałem, zdejmować kolejne partie erotycznej bielizny i czekałam na reakcję. Reakcji nie widziałam ani w oczach ani w spodniach. Urażona i smutna poszłam spać na kanapę. 

Nie wiem co mam z tym wszystkim począć. To, co teraz tworzymy to już nie jest faktyczny związek. Nie ma w nim ani krzty czułości, a coraz bardziej odczuwam wszechobecną obojętność. Moja przyjaciółka doradza mi rozwód, bo twierdzi, że zasługuję na kogoś, kto będzie o mnie dbał w każdej kwestii. Łatwo się mówi z boku, a ja przecież go kocham, jest moim mężem. Z drugiej jednak strony nie powinno się być z kimś, kto cię krzywdzi, nawet jeśli robi to nieświadomie. Wszystko jest takie poplątane i trudne…