Żyję bo muszę

Żyję bo muszę

Jestem 26 letnią kobieta,która żyje z przymusu i miłości do swojej dwójki dzieci. Chęć i radości życia straciłam już we wczesnym dzieciństwie, gdzie brakowało miłości i królowała przemoc i tyrania. Pierwsze próby samobójcze miałam już w wieku 9 lat, ale wtedy nie wiedziałam jak zabrać się za to. Potem było coraz gorzej. Wsparcia szukałam rozpaczliwie w przyjaciółce, która doradzała zamknąć się na sprawy domowe i nie słuchać wyzwisk i obelg na swój temat.

Pomogło. Konsekwencja tego było to, że stałam się bardzo skryta, zamknięta w swoim świecie przerażona dziewczynka. Gniew i bezradność narastała. Sytuacja w domu (znęcanie się psychiczne i fizyczne) było tak straszne i raniące, że nie jestem w stanie o tym pisać i wręcz mi wstyd za to jakich mam rodziców. W wieku 12 lat była druga próba samobójcza. Brakło odwagi. W wieku niespełna 18 lat zostałam sama jak pies. Czułam się wygnana, niekochana. Rece opadają jak tylko pomyśle o tym.

Czytaj też: Niepełnosprawność kontra miłość

Zdobyłam pracę i mieszkanie, przez rok mieszkałam sama. Potem poznałam chłopaka i zakochałam się bez reszty. Brak wiary w siebie i niska samoocena spowodowały, że zależało mi na nim bardziej niż na sobie. Z reszta całe życie mówiono mi, że nic nie znaczę, że jestem nikim, więc z góry przyjęłam taka pozycje. Przez około dwa lata żyłam jak w bajce i nie chciałam się obudzić. Zamieszkaliśmy razem i z hukiem runęłam z powrotem na ziemie. Wcześniej był jeszcze ślub i porody dwójki dzieci (uważam, że tylko wtedy byłam szczęśliwa w swoim życiu) tą krótką chwile byłam naprawdę szczęśliwa. Teraz jest brak kontaktu z mężem, brak wspólnych zainteresowań, tematów. Kiedyś uważałam, że rozumiemy się bez słów, ale po czasie dostrzegłam całkiem obcego mi człowieka. W niczym się nie zgadzamy, nie potrafimy się dogadać i czuję, że fakt posiadania wspólnych dzieci zmusza nas do bycia razem. Podczas kłótni nie wybiera w słowach przez co wraca koszmar z dzieciństwa co boli mnie na tyle, że przestałam kochać tego człowieka. Nie wiem czy podświadomie wybrałam faceta, który przypomina mi ojca ale teraz znowu tak ciężko mi żyć.

Nie chce mi się żyć,chętnie poszłabym spać i już nigdy nie wstała. Fakt, że mam dzieci i muszę stać na ich straży jest moim motorem do działania. Nie chce już dalej żyć z mężem, ale wiem że dzieci potrzebują ojca i normalnej rodziny aby mogły zbudować solidne fundamenty swojej psychiki, aby w przeszłości wiedziały jak żyć. Ja tego nie miałam dlatego nie wiem, nie umie życ. Chcę im wpoić te wartości i nauczyć ich wszystkiego. Mąż dla dzieci jest wspaniałym ojcem i nie chce im tego zabierać. Teraz nie rozmawiamy, zachowujemy się jak obcy sobie ludzie. On powtarzał że mnie nie kocha, że jest ze mną tylko dla dzieci.

Czytaj też: Ostatni pocałunek

Fakt, że mnie również wyzywał, poniżał, dołował sprawił że wszystko co do niego czułam również zostało zniszczone. Teraz tkwię w nieudanym małżeństwie i jestem strasznie samotna. Co chwile popadam w skraje depresyjne stany. Moje życie oddaje dzieciom a ja czuje się wypalona, zrujnowana psychicznie i strasznie smutna. Nie chodzi mi o dobre rady. Chciałam się tylko wygadać i zanurzę się z powrotem w swoim smutki i żalu i tak bez końca. MOJE ŻYCIE TO KARA ZA COŚ LUB JESTEM W PIEKLE. Dobrze,że mam tylko jedno życie bo drugiego bym nie zniosła....

Jeśli podoba Ci się ta historia, podziel się nią! Udostępnij na Facebooku i Google+